30 tys. dolarów za podpalenie fabryki dronów w Gliwicach
Niepokojące informacje dotyczące zakładów Flytronic w Gliwicach ujrzały światło dzienne dzięki dziennikarskiemu śledztwu portalu Vot Tak, rosyjskojęzycznego serwisu Telewizji Polskiej. Według ustaleń dziennikarzy ktoś miał próbować zwerbować osobę gotową do przeprowadzenia akcji sabotażowej na terenie zakładu produkującego bezzałogowce wykorzystywane przez wojsko.
Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Jak poinformowała w czwartek, 22 października, jej rzeczniczka Agnieszka Bukowska, śledztwo wszczęto w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi nakłaniania do działania na rzecz obcego wywiadu.
Chodzi o propozycję przeprowadzenia dywersji, która miała polegać na podpaleniu obiektów Flytronic S.A. w Gliwicach. Za wykonanie zadania oferowano 30 tys. dolarów.
Najpierw samochody, później fabryka dronów
Jak ustalili dziennikarze Vot Tak, wszystko zaczęło się 4 października od ogłoszenia zamieszczonego na białoruskojęzycznym czacie w komunikatorze Telegram. Autor wpisu oferował możliwość dodatkowego zarobku.
Na ogłoszenie odpowiedział dziennikarz, który podawał się za Białorusina mieszkającego w Warszawie. Początkowo otrzymał propozycję podpalenia samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi. Za każde spalone auto miał dostać tysiąc dolarów.
Kiedy nie wykazał zainteresowania takim zadaniem, pojawiła się kolejna oferta. Tym razem stawką miało być podpalenie zakładu produkującego drony w Gliwicach.
Według portalu za skuteczne przeprowadzenie akcji sabotażowej obiecywano kilkadziesiąt tysięcy dolarów oraz order na Białorusi. Osoba posługująca się pseudonimem „Joker” miała oczekiwać również nagrania dokumentującego podpalenie.
Mieli już rozpoznawać teren wokół zakładu
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że działania mogły wykraczać poza samo poszukiwanie wykonawcy. Werbownicy mieli wcześniej przeprowadzić wstępne rozpoznanie okolic fabryki Flytronic.
Według Vot Tak w tym celu wykorzystano pomoc niezidentyfikowanej osoby, która nagrała otoczenie zakładu na wideo. Sam akt podpalenia również miał zostać zarejestrowany przez osobę przyjmującą zlecenie.
To właśnie te doniesienia są jednym z elementów sprawy, którą obecnie badają śledczy. Na tym etapie informacje o planowanej akcji pochodzą z ustaleń dziennikarskich i wymagają weryfikacji w toku postępowania.
Awantura o mięso na stypie w Gliwicach:
Trop prowadził do Rosji? Sprawą zajmuje się ABW
Dziennikarze Vot Tak ustalili, że konto na Telegramie, z którego miał korzystać „Joker”, zostało zarejestrowane przy użyciu rosyjskiego numeru telefonu przypisanego do obwodu saratowskiego. Według portalu osoba ta miała poszukiwać wykonawców również w innych krajach, nie ograniczając się do użytkowników rosyjskojęzycznych.
Prokuratura powierzyła prowadzenie śledztwa katowickiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
W tym miejscu warto wyjaśnić, że Flytronic należy do prywatnego polskiego koncernu zbrojeniowego WB Electronics. Firma projektuje i produkuje bezzałogowe statki powietrzne wykorzystywane przez siły zbrojne Polski i Ukrainy.
Wśród znanych konstrukcji znajduje się m.in. dron rozpoznawczy FlyEye. Z tego powodu doniesienia o próbie zwerbowania osoby do podpalenia zakładu wzbudzają szczególny niepokój.
Śledczy mają teraz wyjaśnić okoliczności sprawy, zweryfikować medialne ustalenia i ustalić, kto stał za próbą werbunku oraz jaki był rzeczywisty zakres planowanych działań.