Smartfony zaczną wyć jak syreny, wyciszenie nic nie da. Jest nowy projekt rządu

2026-10-14 15:11

Polskie smartfony wkrótce zaczną wyć jak syreny alarmowe, nawet jeśli są wyciszone. Rządowy projekt systemu Cell Broadcast, wdrażany przez MSWiA i RCB, zakłada automatyczne powiadamianie o zagrożeniach. Telefon w zasięgu stacji bazowej wyda głośny sygnał i zawibruje, niezależnie od ustawień. Jedyną opcją uniknięcia alarmu będzie całkowite wyłączenie urządzenia. Nowy mechanizm ma ruszyć po wakacjach 2027 roku i już budzi dyskusje w kontekście Alertów RCB.

Smartfony zadziałają jak syreny alarmowe
Autor: Shutterstock

Prywatne telefony jak syreny alarmowe? 

Już wkrótce nasze prywatne telefony komórkowe mogą posłużyć jako... rządowe syreny alarmowe. Jak to możliwe? Choć brzmi to dość absurdalnie, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Zbigniew Muszyński oraz przedstawiciele operatorów komórkowych podpisali właśnie list intencyjny w tej sprawie. Dotyczy on wdrożenia systemu o nazwie Cell Broadcast.

Na czym nowy system będzie polegał? Będzie to mechanizm wcześniejszego reagowania analogiczny do Alertu RCB. W razie wykrycia zagrożenia wszystkie aktywne telefony znajdujące się w zasięgu konkretnej stacji bazowej otrzymają komunikat o nim - tym samym zaczną wyć i wibrować niczym prawdziwa, uliczna syrena alarmowa. 

Co istotne telefon zareaguje w ten sposób nawet jeśli będzie wyciszony lub będzie znajdował się w trybie czuwania. Jedyny sposób na nieotrzymanie tego alarmu to zupełne wyłączenie telefonu. 

MSWiA zakłada, że nowy system zacznie działać tuż po wakacjach 2027 roku. 

Spór o Alerty RCB 

Przedstawiciele resortu zapewniają, że mimo tych zmian Alert RCB będzie nadal funkcjonował; dodatkowo jeszcze w tym roku ma ruszyć specjalna aplikacja informująca o zagrożeniach. Dodatkowo komunikaty o niebezpiecznych zdarzeniach mają być także emitowane w aplikacji mObywatel.

Dotychczasowa działalność Alertu RCB jest poddawana silnej krytyce zwłaszcza przez mieszkańców województw graniczących z Ukrainą - podkarpackiego i lubelskiego; ci otrzymują go bowiem regularnie, gdy tylko pociski i drony wystrzeliwane przez wojska rosyjskie znajdą się w pobliżu wschodniej granicy Polski. Wraz z Alertem uruchamiane są również syreny alarmowe. A że zazwyczaj dzieje się to w porze nocnej uciążliwość dla mieszkańców jest znaczna. 

Rządzący bronią Alertów twierdząc, że nigdy nie wiadomo, czy któryś z pocisków skierowanych w stronę zachodniej Ukrainy nie zabłądzi lub też celowo nie nie uderzy w terytorium Polski; a po przekroczeniu granicy RP na rozsyłanie ostrzeżeń jest już za późno - trzeba to więc robić wcześniej, gdy niebezpieczne obiekty są po stronie ukraińskiej. 

Przeciwnicy Alertów zauważają jednak, że tak częste ostrzeganie ludności o zagrożeniu z jednej strony sieje panikę i lęk wśród społeczeństwa, a z drugiej na znaczną część populacji działa znieczulająco - w efekcie jeśli kiedyś pojawi się realne zagrożenie większość ludzi zapewne zignoruje ostrzeżenie, co może doprowadzić do tragedii. 

Z jeszcze innej strony patrząc w razie prawdziwego uderzenia drona czy rakiety osoby, które przeżyją, ale nie zdążą na czas ukryć się przed atakiem z pewnością będą miały uzasadnione pretensje do władz, że nie są zostały ostrzeżone. Dlatego też nie można się dziwić decydentom, że wolą "chuchać na zimne" i emitować sygnały ostrzegawcze nawet gdy zagrożenie jest jedynie potencjalne. 

Dron uderzył tuż obok przejścia granicznego z Polską:

LUDZIE SIĘ BOJĄ! ALERT RCB NIE DZIAŁA, SCHRONÓW NIE MA... | Miziołek & Olczyk
Źródło: Smartfony zaczną wyć jak syreny, wyciszenie nic nie da. Jest nowy projekt rządu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI