Warszawska kamienica w tragicznym stanie. 13 rodzin trafi na bruk?

Z sufitu kapała woda, aż doszło do zwarcia. Odpadający tynk, grzyb, szczury i zamarzające zimą rury – tak wygląda życie przy Środkowej 11 na warszawskiej Pradze. W rozpadającej się kamienicy wciąż mieszka 13 rodzin, w tym dzieci i schorowani seniorzy. Nadchodzi zima, a lokatorzy nie wiedzą, dokąd mają się wyprowadzić.*

W mieszkaniu Zenona Męcika woda kapała z sufitu. W końcu doszło do zwarcia instalacji elektrycznej.

Widać zacieki w całym mieszkaniu – pokazuje zniszczenia pan Zenon.

Tak wygląda codzienność w kamienicy przy Środkowej 11. I wcale nie jest to najgorsze, co można tam zobaczyć.

W dachu są ogromne dziury, przez które przecieka woda. Fragmenty konstrukcji spadały już do jednego z mieszkań. Na szczęście obecnie pustego. Co jednak, jeśli podobna sytuacja powtórzy się w lokalu, w którym mieszkają ludzie? Na strychu strach stawiać kolejne kroki, a w piwnicy stropy podpierają drewniane podpory. Lokatorzy boją się, że część budynku może się zawalić. Z sufitu odpada tynk, na ścianach widać ślady wieloletnich zaniedbań. Przed spadającymi fragmentami elewacji i cegłami mają chronić specjalne daszki. Na strychu unosi się trudny do zniesienia smród.

Jednak nawet jeśli budynek się nie zawali, codzienne życie w nim jest prawdziwą udręką. Nie ma centralnego ogrzewania. Każdy musi radzić sobie sam. Jedni palą w piecach, inni ogrzewają mieszkania prądem, płacąc wysokie rachunki. Stara instalacja elektryczna nie wytrzymuje jednak większego obciążenia.

Odłączam piecyk, włączam kuchenkę. Odłączam kuchenkę, włączam czajnik. Serio, bo się u mnie palą kable – opowiada Luiza Polkowska, jedna z mieszkanek.

Z piecami wcale nie jest bezpieczniej. Jak twierdzą lokatorzy, kanały kominowe są niedrożne. Kiedy ktoś rozpala ogień, w mieszkaniu piętro wyżej pojawia się zapach spalenizny. Według mieszkańców ze względu na stan instalacji kominiarz nie chciał podpisać protokołu przeglądu. Starsi, często schorowani ludzie muszą też sami przynosić opał do swoich mieszkań.

A zima zbliża się nieubłaganie. Temperatura w nieogrzewanych pokojach spadała do 14–16 stopni. Nawet nieustannie pracujące piecyki nie zawsze wystarczały. Przez stare okna z pojedynczymi szybami ucieka ciepło.

Szczury, grzyb i brak łazienek. Tak żyją mieszkańcy

Na tym dramat się nie kończy. W kamienicy pojawiały się również szczury. Mieszkańcy skarżą się na wilgoć i grzyb. W części lokali nie ma nawet łazienek, a miejsca do kąpieli trzeba urządzać na własną rękę, czasem w kuchni.

W ogóle nie mamy łazienek. Tylko jest sama toaleta – mówi jedna z mieszkanek.

Podczas ubiegłorocznych mrozów mieszkańcy zmagali się także z problemami z wodą. Rury zamarzały, a lokatorzy przez dłuższy czas nie mieli dostępu do bieżącej wody. Jedna z kobiet wspomina, jak musiała nosić ją w wiadrach, żeby móc spłukać toaletę. Teraz wszyscy obawiają się powtórki.

A przecież w kamienicy nadal żyje 13 rodzin. Są wśród nich małe dzieci, osoby starsze i schorowane. Dla nich kolejna zima w takich warunkach oznacza nie tylko ogromne trudności, ale także strach o własne bezpieczeństwo. Szczególnie bolesny jest kontrast z najbliższą okolicą. Ulica Środkowa przeszła remont, sąsiednie budynki odnowiono. Tylko ich dom nadal niszczeje.

Ulicę wyremontowali, ale zapomnieli o nas – podsumowuje gorzko Marek Polkowski, jeden z lokatorów.

Właściciel nie zapewni mieszkań. Urzędnicy znów sprawdzą wnioski

Dramat mieszkańców Środkowej 11 opisywaliśmy już w sierpniu. Kamienica przed laty należała do miasta, ale w wyniku reprywatyzacji trafiła w prywatne ręce. Przez lata nie przeprowadzano w niej poważniejszych remontów. Lokatorzy podkreślają, że budynek był zaniedbywany jeszcze wtedy, gdy zarządzało nim miasto.

W końcu Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego uznał, że kamienica zagraża życiu i zdrowiu mieszkańców. Nadzór nakazał opuszczenie budynku. Problem w tym, że lokatorzy nie mają dokąd pójść.

W sierpniu zdesperowani mieszkańcy protestowali przed urzędem dzielnicy Praga-Północ. Wielu z nich ma nadal umowy najmu podpisane przed laty z miastem. Liczyli, że gmina pomoże im znaleźć bezpieczne mieszkania. Urzędnicy wskazywali jednak na odpowiedzialność prywatnego właściciela. Część mieszkańców otrzymała odmowy przyznania lokali komunalnych, między innymi z powodu niespełniania kryteriów metrażowych.

Później pojawiła się nadzieja, że lokale zastępcze zapewni właściciel. Ta jednak właśnie prysła. W piśmie z 13 października spółka Inside Park S.A. poinformowała urząd, że nie jest w stanie pomóc mieszkańcom w taki sposób.

„Inside Park S.A. nie ma obecnie możliwości zapewnienia mieszkańcom lokali zastępczych ani finansowania ich remontów lub przystosowania do zamieszkania” – czytamy w dokumencie.

Spółka tłumaczy swoją sytuację problemami finansowymi i wizerunkowymi, które wiąże między innymi z negatywnymi publikacjami medialnymi. Deklaruje jedynie gotowość do udzielenia wsparcia organizacyjnego i logistycznego przy ewentualnych przeprowadzkach.

O sprawę zapytaliśmy zarówno urząd dzielnicy, jak i właściciela kamienicy. Do chwili publikacji urząd nie odpowiedział na nasze pytania. Przedstawiciel właściciela zapowiedział, że skontaktuje się z nami prawnik spółki. Do tej pory jednak tak się nie stało.

Sprawa wróciła 14 października podczas sesji rady dzielnicy Praga-Północ. Po długiej dyskusji radna Katarzyna Jankowska zaapelowała, by zamiast kolejny raz analizować przeszłość, powiedzieć mieszkańcom, co mają teraz zrobić.

Spółka jasno zadeklarowała, że te mieszkania nie zostaną wskazane. Ja bym chciała, żeby ci państwo usłyszeli, co teraz mają zrobić. Czy mają czekać, aż urząd faktycznie zweryfikuje ponownie ich wnioski, czy ma się wydarzyć coś innego – mówiła.

Odpowiedź? Urząd ponownie przeanalizuje sytuację każdej rodziny. Chodzi o te same wnioski, które mieszkańcy zaczęli składać już w kwietniu. Co więcej, jak zaznaczyła burmistrz Gabriela Szustek, nie wszyscy lokatorzy spełniają kryteria otrzymania pomocy komunalnej lub socjalnej.

Na szybkie rozwiązanie również nie ma co liczyć.

To nie jest też tak, proszę państwa, że jutro, pojutrze i za tydzień będą już mieszkania – uprzedziła Gabriela Szustek.

„Gdzie mamy czekać?!”

Problem jest znacznie większy niż jedna kamienica. Jak wynika z informacji przedstawionych podczas sesji, na Pradze-Północ wykwaterowania wymagają mieszkańcy 37 kamienic. W przypadku 15 budynków, w tym Środkowej 11, sytuacja jest szczególnie pilna ze względu na zagrożenie życia i zdrowia stwierdzone przez nadzór budowlany. Gabriela Szustek mówiła o 189 rodzinach objętych decyzjami inspektorów.

Kolejna kontrola przy Środkowej 11 zaplanowana jest na 4 listopada. Inspektorzy mają ponownie sprawdzić stan techniczny kamienicy i ocenić, czy właściciel podjął działania zmierzające do jej zabezpieczenia. Według mieszkańców do tej pory nie przeprowadzono żadnych prac.

Tymczasem mijają kolejne tygodnie. Urząd i właściciel przedstawiają swoje stanowiska, trwają procedury, a mieszkańcy nadal żyją w strachu. Z jednej strony boją się, że ich dom może się zawalić. Z drugiej, że będą musieli go opuścić, nie mając dokąd pójść. Wszystko to w momencie, gdy nadchodzi zima.

Podczas sesji przedstawicielka urzędu przekazała lokatorom, że ich sprawy zostaną ponownie przeanalizowane.

– Bardzo proszę oczekiwać po prostu od nas informacji o etapach swoich wniosków – powiedziała.

Wtedy z sali padło dramatyczne pytanie:

– Gdzie mamy czekać?!

Seniorzy wylądują na ulicy? Lokatorzy protestują przeciwko podwyższeniu czynszu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI