Problemy mieszkańców Środkowej 11 zaczęły się ponad 10 lat temu. Wcześniej żyli w mieszkaniach komunalnych należących do miasta. Wraz z reprywatyzacją odnaleźli się spadkobiercy dawnych właścicieli i kamienica razem z lokatorami trafiła w prywatne ręce.
Od tamtej pory większych remontów praktycznie nie było. Mieszkańcy uczciwie przyznają jednak, że wcześniej, kiedy budynkiem zajmowało się miasto, również niewiele się tam działo.
Kilka miesięcy temu kamienica została ponownie sprzedana. Nowym właścicielem został deweloper, który rozpoczął sprzątanie pustych mieszkań.
W kamienicy jest ponad 40 mieszkań, ale tylko w 17 mieszkają rodziny. Kiedy zaczęło się sprzątanie pustych lokali, pojawił się niesamowity smród, szczury i pluskwy. Wszystkie śmieci wyrzucono na podwórko, gdzie leżały ponad tydzień. To był koszmar – mówi nam Aneta Marcinkiewicz (44 l.), która często odwiedza kamienicę i wspiera znajomych w walce o mieszkania.
To jednak dopiero początek. Lokatorzy twierdzą, że kiedy robotnicy zaczęli chodzić po pustych mieszkaniach i wynosić z nich śmieci, cały stary budynek zaczął się ruszać.
Dosłownie cegły ze ścian lecą nam na głowy. Do tego akurat remontowana jest ulica Środkowa. Nasz cały budynek chodzi. Fundamenty są zniszczone, część nieruchomości się zawaliła. Sąsiadka ma dziurę w suficie. Załatała ją od środka, ale przy większym deszczu zaleje jej mieszkanie – mówi jeden z lokatorów.
Wokół kamienicy pojawiły się specjalne siatki i daszki, które mają zatrzymywać odpadający tynk i cegły.
– To jest tylko kwestia czasu, aż stanie się tragedia – mówi Luiza (42 l.), mieszkanka Środkowej 11.
Walczą o dach nad głową
Stanem kamienicy zajął się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Z decyzji, którą otrzymali mieszkańcy, wynika, że budynek zagraża ich życiu i zdrowiu i powinien zostać opuszczony.
– Dostaliśmy decyzję, że musimy opuścić kamienicę. Tylko my nie mamy gdzie pójść – mówi Luiza.
Mieszkańcy zaczęli więc prosić miasto o inne lokale. Dzielnica uważa jednak, że lokale zastępcze powinien zapewnić prywatny właściciel kamienicy. Większość lokatorów, którzy zwrócili się o pomoc do miasta, dostała odmowy, czasem z powodów, które uważają za absurdalne.
Luiza usłyszała, że zajmowane przez jej czteroosobową rodzinę 25-metrowe mieszkanie jest o około 5 metrów za duże. Innemu mieszkańcowi urzędnicy wskazali, że może przenieść się do rodziny żony. W pokazanym nam piśmie urząd odmówił pomocy dwuosobowemu gospodarstwu m.in. ze względu na zbyt duży metraż zajmowanego mieszkania.
Spór dotyczy też umów najmu. Według mieszkańców urząd w części przypadków wskazuje, że nie mają oni umów na lokale, w których mieszkają. Lokatorzy przekonują, że to nieprawda.
– Słyszymy, że nie mamy umów. To jest bzdura. Mamy umowy z miastem, podpisane jeszcze w latach 90. – mówią mieszkańcy.
I pokazują dokumenty. W jednym z pism sam urząd potwierdza, że lokatorzy posiadają tytuł prawny do mieszkania przy Środkowej 11 na podstawie umowy najmu podpisanej 1 września 1997 roku na czas nieokreślony.
Radni bezradni, lokatorzy bez domu
W środę, 19 sierpnia, lokatorzy przyszli pod urząd dzielnicy. Przynieśli transparenty, skandowali i domagali się, żeby ktoś wreszcie z nimi porozmawiał. Protestujących wspierał również Komitet Obrony Lokatorów. Na jednym z transparentów napisali: „Radni bezradni, lokatorzy bez domu”.
Nikt jednak do nich nie wyszedł. Ani burmistrz Pragi-Północ, ani jej zastępca, który według protestujących miał w tym czasie znajdować się w budynku. Mieszkańcy wielokrotnie zapraszali urzędników do rozmowy. Bez skutku.
Ostatecznie weszli do urzędu i złożyli wspólne pismo. Domagają się przede wszystkim ponownego sprawdzenia spraw wszystkich rodzin ze Środkowej 11. Chcą też, żeby urząd jeszcze raz zajrzał do już odrzuconych wniosków, bez zmuszania mieszkańców do ponownego przechodzenia całej procedury.
Po proteście wrócili do kamienicy, którą zgodnie z decyzją nadzoru powinni opuścić.