W tym roku kleszczy jest wyjątkowo dużo. Jak nas ugryzie, trzeba go usunąć, a następnie sprawdzić, czy nie doszło do zakażenia boreliozą. Niezbędne są specjalistyczne badania. Ale żeby je wykonać, trzeba miesiącami czekać na wizytę u specjalisty chorób zakaźnych, który jako jedyny może je zlecić bezpłatnie. 20 miesięcy czeka się w Szczecinie, 9 miesięcy w Opolskiem, pół roku - w województwie warmińsko-mazurskim. Średni czas oczekiwania w całym kraju to cztery i pół miesiąca.
Tymczasem osoba ukąszona przez kleszcza powinna mieć jak najszybciej rozpoznaną chorobę i podany zestaw odpowiednich antybiotyków. Opóźnienie leczenia może prowadzić do powikłań, włącznie z niepełnosprawnością.
Kto chce uniknąć kolejek, musi słono płacić. Od 100 do 300 zł kosztuje prywatna wizyta u specjalisty chorób zakaźnych. Średnia cena podstawowego badania to 80 zł, a tego ostatecznie potwierdzającego diagnozę - 200 zł.
Kosztów oraz kolejek można byłoby uniknąć, gdyby na badania zamiast specjalisty kierował medyk rodzinny. - Lekarze rodzinni mogą tylko wystawić choremu skierowanie do specjalisty chorób zakaźnych, a dopiero ten zleca badania. To absurd! Od trzech lat przekonujemy ministra zdrowia, żeby zwiększył uprawnienia lekarzy rodzinnych. Nasze apele trafiają w próżnię - oburza się Rafał Reinfuss, prezes Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę. Interpelację w tej sprawie składał poseł PiS Adam Abramowicz (56 l.). Z odpowiedzi resortu zdrowia wynika, że cały czas trwają analizy...
Kleszcze zrujnowały im życie! Historie osób, które zostały ugryzione przez kleszcze