Spis treści
Kelly Clarkson od ponad dwóch dekad cieszy się ogromną popularnością i sympatią fanów. Dała się poznać całemu światu, gdy w 2002 roku zwyciężyła w programie "American Idol". Przez lata strzegła swojej prywatności, skupiając się na opiece nad dziećmi. Tym razem jednak artystka publicznie uderzyła w ceniony sklep, twierdząc, że obsługa potraktowała ją w sposób lekceważący.
Wizyta Kelly Clarkson w butiku zakończona aferą. Piosenkarka piekliła się w internecie
Gwiazda w mediach społecznościowych zrelacjonowała wizytę w prestiżowym sklepie Art of Play, zlokalizowanym na nowojorskim Brooklynie. Lokalny biznes od lat sprzedaje m.in. kostiumy, książki, zabawki, a także akcesoria do gier. Z relacji piosenkarki wynika, że specjalnie przyjechała na drugi koniec miasta na zakupy, ale poczuła się potraktowana jak osoba, której nie stać na oferowany asortyment. Pracownik miał zaproponować jej tańszy odpowiednik produktu, co zdenerwowało wokalistkę. Clarkson natychmiast opuściła sklep, oznajmiając, że sprzedawcy właśnie stracili sporo pieniędzy.
- Jeśli lubicie być traktowani jak postać Julii Roberts w 'Pretty Woman’, zdecydowanie warto sprawdzić - skwitowała w sieci oburzona Kelly, nawiązując do sceny z kultowego filmu.
Sklep odpowiada na zarzuty
Historia gwiazdy błyskawicznie obiegła internet, budząc spore poruszenie. Właściciele sklepu Art of Play na początku ignorowali doniesienia, publikując na swoich profilach głównie pochlebne opinie innych kupujących. Z czasem jednak zdecydowali się wydać oświadczenie, w którym stwierdzili, że piosenkarka próbowała kupić przedmiot, który w ogóle nie był przeznaczony na sprzedaż. Miało chodzić o automat używany w trakcie pokazów magii dla dzieci, na stałe przytwierdzony do ściany lokalu. Włodarze butiku nie kryli zdziwienia z powodu negatywnych komentarzy i ogromnego zainteresowania, zaznaczając przy tym, że z chęcią witają u siebie każdego klienta.
- Wyobraźcie sobie nasze zaskoczenie, kiedy nasz mały lokalny biznes nagle został zaatakowany przez 8 milionów ludzi, którzy nigdy nie odwiedzili naszego sklepu - czytamy.
Na ten moment artystka nie skomentowała oświadczenia sklepu, które we wręcz ośmieszający ją sposób zaprzecza jej słowom. Nie wiadomo więc, czy zawiedziona Kelly Clarkson ostatecznie przyzna rację obsłudze.