Margareta i Mohamed z programu "Kochaj albo wróć" przygotowują się do ślubu, ale zanim powiedzą sobie "tak", Polka spędziła trochę czasu z rodziną ukochanego.
Tak wygląda dzielnica Mohameda. Margareta jest zachwycona
W szóstym odcinku "Kochaj albo wróć" Margareta i jej wybranek odwiedzili dzielnicę, w której na co dzień żyje Mohamed. To, co można zobaczyć, znacząco różni się od miejsc, które najczęściej oglądają turyści odwiedzający ten kraj. Zamiast typowo wakacyjnych atrakcji są tu uliczki, lokalne sklepy i sprzedawcy prowadzący handel bezpośrednio na ulicy. Polka nie ukrywała, że to miejsce bardzo jej się spodobało. Zwróciła uwagę na atmosferę i życie toczące się wokół niej.
Dzielnica, w której mieszka Mohamed, jest totalnie niedostępna dla turystów. Jest przecudna, ponieważ tam cały czas toczy się życie. I to życie takie właśnie typowo arabskie, gdzie ktoś tam sprzedaje na ulicy owoce, ktoś sprzedaje popcorn, tutaj jakiś fryzjer
- opowiadała Margareta w programie.
Nie przegap: Tym tak naprawdę zajmowała się Bianka, gdy poznała Filipa Chajzera. "Przyszła jako pomoc w studiu"
Uwagę zwracają również wąskie uliczki, po których trudno poruszać się samochodem. Jak zauważyła uczestniczka programu, niektóre z nich są na tyle ciasne, że właściwie mieści się na nich tylko jedno auto. Margareta była zauroczona okolicą. Przyznała, że podoba jej się klimat tej części miasta i sposób, w jaki toczy się tam codzienne życie.
W Tunezji prąd wyłączają, kiedy chcą. Margareta usłyszała o problemach mieszkańców
Podczas wizyty Polka dowiedziała się również o trudnościach, z którymi mierzą się mieszkańcy. Jedną z nich są przerwy w dostawie energii elektrycznej, szczególnie dotkliwe podczas upałów.
U nas, gdy temperatura osiąga 40, 41 albo 42 stopnie, odłączają prąd
- wyjaśnił Mohamed.
Jak dodał, mieszkańcy nie mają większego wpływu na to, kiedy energia zostaje wyłączona i ponownie włączona.
Wyłączają go, kiedy chcą i włączają, kiedy chcą. Nie masz nawet z kim o tym porozmawiać. Nie możesz zapytać państwa, dlaczego prąd znika i wraca
- relacjonował mężczyzna.
Zobacz także: Fani błagają Julię Dybowską, by dała sobie pomóc! Niepokojąco szczupła celebrytka niknie w oczach
Margareta jest sporo starsza od rodziców Mohameda. Ojciec Tunezyjczyka bardzo im kibicuje
W "Kochaj albo wróć" przyszli nowożeńcy spotkali się z rodziną Mohameda. Przyszłą synową szczególnie ciepło przywitał Ali - ojciec Mohameda. Mężczyzna przedstawił się jako artysta iluzjonista i opowiedział o swoim stosunku do Margarety. Nie szczędził jej komplementów.
Margarita jest jedną z najlepszych osób. Wszyscy ją lubimy. Jest dobra i wspaniała. To dla nas zaszczyt, że możemy ją przyjąć i zostanie żoną mojego syna. (...) Chciałbym, żeby Mohamed pojechał do Polski. Tutaj nie ma pracy ani żadnych perspektyw
- powiedział Ali przed kamerami.
Co ciekawe, Margareta jest o 8 lat starsza od taty Mohameda i o 10 lat od jego mamy.
Ślub Margarety i Mohameda coraz bliżej. Nie wszystko miało wyglądać tak samo
Wizyta u rodziny Mohameda ma znaczenie również w kontekście przygotowań do ślubu. Jak przyznała Margareta, początkowo para chciała zorganizować uroczystość w kameralnym gronie. Plany zaczęły się jednak zmieniać, gdy okazało się, jak wielkie znaczenie wydarzenie ma dla bliskich Tunezyjczyka. Aktualnie jest mowa o imprezie na 200 osób.
My cały czas chcieliśmy, żeby to się odbyło dosyć kameralnie. Natomiast dla rodziców, a szczególnie chyba dla taty, to było tak ogromne przeżycie, że on chciał jakby jak najwięcej ludzi zaprosić na te wesele
- wyjaśniła uczestniczka programu.
Margareta przyznała też, że po zobaczeniu, z jaką pompą organizowane są śluby w Tunezji, zaczęła zastanawiać się nad wyborem sukni bardziej pasującej do miejscowych zwyczajów. Poprosiła mamę Mohameda, by pomogła jej znaleźć odpowiednią kreację.
Czy para doprowadzi przygotowania do końca i stanie na ślubnym kobiercu? Zapowiedź kolejnego odcinka ujawnia, że między przyszłymi małżonkami dojdzie do konfliktu. Czy w takim razie Margareta i Mohamed powiedzą sobie "tak"? Przekonamy się w kolejnym odcinku "Kochaj albo wróć".