500+ pozwoli wyjechać Polakom na wakacje i przetrwać branży turystycznej? Ocenia ekspert

2020-06-08 10:26
Wakacje w maseczce
Autor: Getty Images Wakacje w maseczce

Każda forma dotowania wyjazdów, która będzie skierowana na rynek wewnętrzny, powinna przynieść pozytywne efekty. Natomiast zgodnie z wypowiedziami polityków to propozycja, która miałaby zadziałać stosunkowo późno, bo najwcześniej w sierpniu. Raz, że może doprowadzić to do zatorów, gdy nagle wszyscy objęci tym bonem postanowią go w okresie wakacyjnym zrealizować, dwa, że może to windować ceny, kiedy dużo turystów zacznie bon wykorzystywać. Trzeba by więc bardzo dokładnie zaplanować tę formę wsparcia dla dzieci i branży turystycznej, by tych problemów uniknąć - mówi "Super Expressowi" Adam Karpiński, ekspert ds. turystyki z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu i AWF Wrocław.

„Super Express”: – Zbliża się sezon urlopowy i wielu zastanawia się, jak on w tych niepewnych czasach będzie wyglądał. Z jednej strony Polacy myślą o tym, dokąd się udać i skąd wziąć na to pieniądze, z drugiej branża turystyczna drży, czy ten sezon uda się przetrwać. Jak pan ocenia sytuację?
Adam Karpiński: – Zależy, na co spojrzeć. Z jednej strony biura podróży dostały potężne uderzenie z powodu koronawirusa i odwołania wyjazdów zagranicznych i dopiero niedługo będą miały jakieś szanse, by przygotować ofertę dla klientów. Sytuacja jest niepewna, bo nadal nie wiadomo, czy po 15 czerwca zostaną otwarte granice. Dochodzi do tego też obawa, czy wyjazdy zagraniczne będą dla nas bezpieczne. Ale już jeśli chodzi o turystykę krajową, sytuacja nie wydaje się aż tak zła, nie tylko dobrze się ma agroturystyka, lecz także powoli zaczynają wracać perspektywy organizacji kolonii czy obozów dla młodzieży, otwierają się kolejne atrakcje turystyczne i spragnieni wyrwania się z domu Polacy zapewne chętnie z tej oferty skorzystają.
– No właśnie, powoli zaczyna być problem, żeby gdzieś w Polsce znaleźć wolne miejsca na wakacje.
– W tym momencie szczególnym zainteresowaniem cieszą się miejsca, gdzie możemy się izolować. Choćby wspomniana agroturystyka. Od pewnego czasu miejsca są już tam zarezerwowane. Natomiast nie wiemy, jaki będzie efekt finalny, bo to możemy ocenić dopiero po realizacji usługi turystycznej.
– Zaraz mogą się otworzyć granice i nagle Polska straci swoją atrakcyjność…
– To jedno. Inna sprawa, że cały czas grozi nam gwałtowny wzrost zachorowalności na koronawirusa, ludzie zaczną się bać i znów uciekną do domów. Krajowa turystyka powinna się rozwijać bez większych problemów dopóty, dopóki nie pojawi się jakieś poważne zagrożenie dla zdrowia. Jedno ognisko epidemiczne może zatrzymać i ten ruch. Całe szczęście na razie takich zagrożeń nie ma. Koronawirus omija hotele, ośrodki wczasowe czy agroturystykę. Za chwilę otworzą się też sanatoria.
– Sporo Polaków do tej pory wybierało urlopy za granicą. Dziś będą zmuszeni do wczasów w Polsce. Czy polska branża turystyczna jest na taki najazd gotowa?
– Nigdy jeszcze nie było tak, żeby ofert na rynku zabrakło. Zwłaszcza po takiej epidemii. Myślę też, że Polacy nie będą zbyt chętnie wydawać pieniędzy na urlopy. To widać nawet po medialnych doniesieniach, że sporo z nas wybiera i będzie wybierać swoje ogródki działkowe. Stało się one od marca bardzo popularne. Wielu będzie się zastanawiać, czy stać ich na długi wyjazd, więc spodziewam się, że ten sezon będzie jednak zdominowany przez krótkie wyjazdy, najczęściej weekendowe. Polska baza turystyczna będzie więc najbardziej oblegana właśnie w tym czasie.
– Zwiększony popyt na polską turystykę nie sprawi, że nagle ceny za wypoczynek – już i tak w naszym kraju dość wysokie – jeszcze nie wzrosną? Wielu właścicieli ośrodków czy domów wczasowych może zechcieć wykorzystać tę sytuację, by odbić sobie fatalny początek sezonu, a to może wielu Polakom odebrać szansę na wakacyjny wyjazd.
– Oczywiście, jest pokusa, żeby odbić się od dna, podnosząc ceny. Zwłaszcza kiedy popyt na usługi turystyczne wzrośnie, a podaż okaże się niewystarczająca. Myślę, że takie zachowanie zaszkodziłoby tylko krajowym przedstawicielom branży turystycznej. Jeśli ceny okażą się zbyt wysokie, ludzie do takich ośrodków nie pojadą. Może mieć to swoje tragiczne konsekwencje w kolejnym sezonie dla tych, którzy swoje ceny wywindowali. Kiedy już bowiem sytuacja się unormuje, Polacy po prostu nie wrócą w te miejsca. Właściciele muszą wziąć pod uwagę możliwości finansowe klientów.
– Zwłaszcza że kryzys sprawił, iż wielu Polaków straciło pracę lub część zarobków…
– I to jest kolejna niewiadoma, jeśli chodzi o sytuację branży turystycznej. Jeśli spojrzymy na piramidę potrzeb, w wielu rodzinach wakacyjny wyjazd jest jedną z ostatnich z nich. Tych, dla których potrzeba turystyczna jest potrzebą podstawową, nie jest znowu tak wielu. Na korzyść branży może działać głód wyjścia z domu i zmianę otoczenia. Choćby krótką.
– I tu przychodzi moment, w którym musimy odnieść się do propozycji Andrzeja Dudy, który zadeklarował, iż chce, by rodziny, które są objęte programem 500 plus, dostały bon na 500 zł na wakacyjny wyjazd dla dzieci. Wcześniej rząd deklarował bon w wysokości 1000 zł. Jak pan ocenia tę najnowszą, na razie dość mglistą, zapowiedź prezydenta? To środki, które pomogą wyjechać na wakacje i wesprzeć branżę turystyczną?
– Oczywiście, każda forma dotowania wyjazdów, która będzie skierowana na rynek wewnętrzny, powinna przynieść pozytywne efekty. Natomiast zgodnie z wypowiedziami polityków to propozycja, która miałaby zadziałać stosunkowo późno, bo najwcześniej w sierpniu. Raz, że może doprowadzić to do zatorów, gdy nagle wszyscy objęci tym bonem postanowią go w okresie wakacyjnym zrealizować, dwa, że może to windować ceny, kiedy dużo turystów zacznie bon wykorzystywać. Trzeba by więc bardzo dokładnie zaplanować tę formę wsparcia dla dzieci i branży turystycznej, by tych problemów uniknąć. Ale też skonstruować ten program tak, by pomagał przede wszystkim tym przedstawicielom branży, którzy najbardziej przez epidemię koronawirusa ucierpieli. Jak wspomnieliśmy bowiem na początku, straty są nierównomiernie rozłożone. Część radzi sobie dobrze, ale część bardzo odczuła skutki epidemii. Szczególnie dotyczy to hoteli. Ale najgorzej sytuacja ma się wśród biur podróży. Dziś trzeba być dobrej myśli, że turystyka ruszy, bo jeśli to się stanie, wiele firm turystycznych będzie w stanie realizować swoje bieżące zobowiązania i myśleć z optymizmem o przyszłości.
Rozmawiał Tomasz Walczak

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE