Bunt w stołecznym SLD! Poszło o Monikę Jaruzelską. Mamy dokument!

2019-08-23 12:53 KS
Monika Jaruzelska
Autor: Piotr Grzybowski/Super Expres Monika Jaruzelska

„Super Express” dotarł do listu otwartego wieloletniego warszawskiego działacza i przewodniczącego Rady SLD na Bemowie Zbigniewa Żaby do Włodzimierza Czarzastego! Stołeczny polityk Sojuszu wytyka szefowi SLD m.in. to, że na listach KW SLD w jesiennych wyborach parlamentarnych nie znalazło się miejsce dla Moniki Jaruzelskiej. „Jeśli Pani Monika Jaruzelska nie znajdzie się na liście warszawskiej, nie wykluczam podjęcia kroków umożliwiających jej samodzielny start i udział w jej kampanii w zbliżających się wyborach” - zaznaczył w liście do Czarzastego działacz SLD Zbigniew Żaba.

„W związku z niedopuszczalnym dyskredytowaniem członków warszawskiej organizacji SLD i decyzji Rady warszawskiej SLD zwracam się do Pana z apelem o ponowne rozpatrzenie kandydatury Moniki Jaruzelskiej jako kandydatki w okręgu 19 z listy KW SLD” - czytamy w liście Zbigniewa Żaby do Włodzimierza Czarzastego. Jak ujawniliśmy wczoraj, po tym, jak Monika Jaruzelska nie znalazła się na listach KW SLD, nastąpił bunt części działaczy w stolicy, którzy teraz chcą się zaangażować w zbieranie podpisów i kampanię Jaruzelskiej do Senatu z list Polskiej Lewicy Jacka Zdrojewskiego. Ale Monika Jaruzelska ma nie tylko jego poparcie, ale też, jak piszemy, niektórych wieloletnich stołecznych działaczy Sojuszu. Choćby Zbigniewa Żaby. W liście otwartym do Czarzastego przewodniczący SLD na Bemowie domaga się miejsca na liście KW SLD dla Jaruzelskiej.
„Monika Jaruzelska udowodniła w wyborach samorządowych w 2018 roku jaki posiada elektorat w Warszawie. Jest osobą zaangażowaną w obronę służb mundurowych, ich praw nabytych, i przez wyborców z tej grupy oraz przez ich rodziny jest za to szanowana. Arbitralne i niezrozumiałe eliminowanie Jej kandydatury stanowi jawne lekceważenie tych wyborców, co może prowadzić do politycznej klęski SLD w stolicy. Pokazały to dobitnie wybory samorządowe 2018, kiedy elektorat lewicy stolicy nie zagłosował na Andrzeja Rozenka. Jak sądzę bowiem innego „twardego” elektoratu SLD w Warszawie nie ma. Elektorat Pani Jaruzelskiej na pewno zaś nie zagłosuje ani na Pana Zandberga, ani na Panią Żukowską. Prawdopodobnie w ogóle odwróci się od listy KW SLD” - czytamy w liście.
I dalej: „Skoro ma być tak, jak Pan wielokrotnie zapewniał, że „nie ma wroga na lewicy”, to czemu chce go Pan wykreować? Dlaczego odpycha Pan od listy lewicy osobę, która łączy tak poturbowane już przez polityczne emocje środowiska i na miejsce Pani Jaruzelskiej forsuje osobę o nieporównanie mniejszych szansach wyborczych. Jako członek partii dodam: łamiąc wszelkie zasady wewnątrzpartyjnej demokracji.

(…) Pragnę jednocześnie poinformować, że jeśli trzeba będzie, jeśli Pani Monika Jaruzelska nie znajdzie się na liście warszawskiej, nie wykluczam podjęcia kroków umożliwiających jej samodzielny start i udział w jej kampanii w zbliżających się wyborach” - zaznaczył w liście do Czarzastego stołeczny, wieloletni działacz SLD Zbigniew Żaba. – To jest czas wprost stworzony dla tego typu kandydatki, jaką jest Monika Jaruzelska. W dyskursie pojawił się temat obniżenia emerytur wojskowych. I nawet jeśli to wakacyjny fake news, to sam fakt pojawienia się tematu zmobilizuje część wyborców. Jaruzelska to również taka kandydatka, która nawet nic nie mówiąc, byłaby traktowana przez olbrzymią część wyborców jako najbardziej przeciwna obecnie rządzącym, a była do tej pory nie uwikłana w wielką politykę – komentuje nam prof. Rafał Chwedoruk, politolog z UW.