TYLKO w Super Expressie! Jarosław Kaczyński: Hofman był sprawny, ale sam się zniszczył

2014-11-14 3:00 Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski

Jarosław Kaczyński w ekskluzywnej rozmowie dla "Super Expressu" o Adamie Hofmanie i szansach Andrzeja Dudy na prezydenturę.

"Super Express": - Kadry decydują o wszystkim - mawiał Stalin. Nie macie szczęścia do kadr.

Jarosław Kaczyński: - Cóż, jasnowidzami nie jesteśmy. Nie jesteśmy w stanie przejrzeć sumień. Reagujemy jednak tak, jak trzeba. Gdyby takie standardy w życiu publicznym obowiązywały wszystkich, niektóre partie miałyby ogromne kłopoty. Polskie życie publiczne byłoby uczciwsze i to przekładałoby się na sukcesy w innych dziedzinach.

- Odnosiłem wrażenie, że Adam Hofman był poniekąd pana politycznym dzieckiem.

- To było niesłuszne wrażenie. Jeżeli ktoś w ogóle był jego politycznym ojcem, to nie byłem ja. Ceniłem jednak sobie jego zdolność walki w sytuacjach sześciu na jednego. Potrafił sobie dać z tym radę, a takich ludzi jest bardzo niewielu. To był jego główny atut. Był przy tym bardzo energiczny i sprawny. Ale cóż, sam się zniszczył.

- Jaka przyszłość go czeka? Nie ma już miejsca w polityce?

- Doświadczenie ostatnich dwudziestu pięciu lat wskazuje, że ludzie z różnych sytuacji się podnoszą. My dalszej współpracy z nim już nie widzimy. Co będzie robił dalej, tego nie wiem.

Zobacz: Kaczyński zdecydował: Andrzej Duda na PREZYDENTA! Porównał go do Piłsudskiego!

- Co będzie sukcesem w wyborach samorządowych dla PiS, a co porażką?

- Sukcesem będzie wygranie wyborów do sejmików wojewódzkich. To jest ta część, którą można przeliczyć i przełożyć na politykę partyjną.

- A duże miasta? Które duże miasta chcecie opanować?

- Słowo "opanować" jest niewłaściwe. My chcemy zmieniać polskie miasta, chcemy, by były one takie, jak oczekują tego mieszkańcy. Zobaczymy, ile będzie drugich tur.

- Co z najważniejszym miastem, czyli Warszawą?

- Sądzę, że będzie druga tura, a w niej twarda walka. Pani Gronkiewicz-Waltz nadal ma spore poparcie, ale jednocześnie nie brakuje jej przeciwników. Jest oczywiście ta głośna i drastyczna sprawa, którą trzeba wyjaśnić...To sprawa kamienicy w Warszawie, którą miała przejąć rodzina Waltzów. Gdyby w głównych mediach było normalnie, to ona byłaby głównym tematem ich zainteresowania. Warszawa potrzebuje dziś zmiany. Potrzebuje władz w Ratuszu, które będą słuchały i służyły warszawiakom. Warszawa potrzebuje nowej energii, taką ma niewątpliwie nasz kandydat Jacek Sasin. Tu warto przypomnieć, że to sama pani prezydent w przerwanym zresztą wywiadzie dla jednej z gazet mówiła, cytuję, "wyszła ze mnie energia".

- Sprawa kamienicy to nie jest nowa sprawa.

- Nie wiem, czy jest nowa, czy nie. Po przeczytaniu artykułu na ten temat byłem wstrząśnięty.

- Czy Andrzej Duda ma szansę, żeby wygrać z Bronisławem Komorowskim i zostać prezydentem?

- Oczywiście, że ma. Reprezentuje sobą coś nowego. Andrzej Duda to gwarancja realnej, a nie udawanej zmiany. Bronisław Komorowski reprezentuje trwanie tego wszystkiego, co jest, utrzymanie statusu quo.

- Komorowski ma poparcie sięgające 70 proc., a Andrzej Duda nie jest chyba za bardzo rozpoznawalny. Urzędujący prezydent powiedział, że go nie zna.

- Cóż, to taka taktyka polityczna. Każdy ma prawo stosować taką, jaką chce. Oczywiście w pewnych granicach. Mamy jednak dużo czasu. Na pewno Andrzej Duda jest mniej znany niż obecny prezydent, ale to jest normalne. Nadrobimy to. Przypomnę, że nie tak długo przed wyborami śp. Lech Kaczyński miał poparcie poniżej 10 proc., a wygrał.

- Porównuje pan Andrzeja Dudę do swojego brata?

- W sensie politycznym jest uczniem mojego brata. Był jego bliskim współpracownikiem.

- Gdyby miał pan powiedzieć, że Duda będzie lepszy od Komorowskiego, to w jaki sposób?

- Będzie lepszy po prostu dlatego, że reprezentuje zmianę. Komorowski jest reprezentantem salonu, a nie obywateli. Jego poparcie to są tylko sondaże, wybory je zweryfikują. Andrzej Duda jest energiczny, doskonale wykształcony, ale przede wszystkim to człowiek uczciwy, traktujący swoją działalność publiczną w kategoriach służby Polsce i Polakom.

- Ostatnie sondaże partii politycznych nie są dla was korzystne. Platforma wygrywa kilkoma punktami.

- Sondaże sondażami, a wynik wynikiem. Nie warto kilka dni przed wyborami rozmawiać o sondażach.

Czytaj też: Adam Hofman, Mariusz Kamiński i Adam Rogacki nie mieli skrupułów! Na ich ZABAWY poszło 1,8 mln zł!

- Co się zmieni, jeśli opanujecie sejmiki wojewódzkie?

- Opanujemy to złe słowo. Kiedy wygramy, zmieni się bardzo wiele. Sytuacja w Polsce lokalnej jest niekiedy jeszcze gorsza niż w centrali. Mamy do czynienia z wieloma patologicznymi zjawiskami. Wierzę w to, że nasi samorządowcy wezmą się za to w sposób bardzo energiczny, a my będziemy ich bardzo ostro pilnowali - żeby się wzięli do pracy, nie lenili się. Krótko mówiąc, będzie nowa jakość. Trzeba tylko wygrać. Wiemy, że są takie województwa, w których na pewno nie wygramy, ale jest sporo takich, gdzie jest szansa na władzę.

- Gdybym zapytał, czy sprawa Hofmana wam pomogła, czy zaszkodziła?

- Na pewno zaszkodziła. Jednak nasza stanowcza reakcja dla części opinii publicznej na pewno była znacząca. To sygnał, że można w Polsce działać inaczej. Proszę zwrócić uwagę na pana Nowaka czy odpuszczanie przez PO sprawy pani Gronkiewicz-Waltz. Albo na to, że raport w sprawie afery podsłuchowej miał być pod koniec września i nadal nie powstał. Donald Tusk twierdzi, że to nie jego sprawa, pani premier się tym nie zajmuje. Przecież to oszukiwanie opinii publicznej zupełnie wprost! W niezwykle ważnej i kompromitującej dla władzy sprawie.

- Jakby pan miał powiedzieć, żeby nie głosować na kandydatów PO, to co by pan powiedział?

- Macie siedem lat doświadczeń ich rządów, a rządzą bardzo źle i to w każdej dziedzinie. Nie przyjmujcie ich punktu widzenia, że pieniądze się rozeszły, ale przecież jednak coś wybudowano. A to, że nie do końca, że po kawałku, że niskiej jakości, że piekielnie drogo, że przedsiębiorstwa zbankrutowały... Jest w naszej części Europy taki sposób myślenia, a jeszcze bardziej widać to na wschód od nas. Ten sposób myślenia trzeba odrzucić i całkowicie przejść w tym sensie na Zachód. I w tym sensie "Zachodu" to my jesteśmy partią zachodnią, a nie Platforma.

- Skoro Platforma ma tyle wpadek i afer, dlaczego polskie społeczeństwo chce na nią głosować? Dlaczego Hanna Gronkiewicz-Waltz cieszy się 40-proc. poparciem w Warszawie?

- Wyjaśniał to już Karl Popper: po prostu dlatego, że dziś telewizja tworzy alternatywną rzeczywistość i wielu ludzi żyje właśnie tą sztuczną rzeczywistością. Skoro telewizja wspiera i ochrania, skoro nawet najbardziej drastyczne afery trwają bardzo krótko... Weźmy aferę hazardową. Kilka dni ostrego ataku, spadek poparcia dla Platformy Obywatelskiej, a później nagle w tył zwrot, jakby działało biuro prasy przy KC PZPR. I media nagle zaczynają oskarżać nie złodziei, ale policjantów. Nagle okazuje się, że szef CBA Mariusz Kamiński jest "winny". Ten mechanizm prowadzi właśnie do takich wyników. Bez tego wsparcia medialnego, przy w miarę normalnym wsparciu medialnym pół na pół, Platforma już by dawno nie rządziła.

- Są już inne media

- Czy wyobraża pan sobie, żeby przewodniczący Izby Reprezentantów w USA po zatrzymaniu kolumny prezydenta USA przy użyciu broni palnej stwierdził "jaka wizyta, taki zamach" albo "ślepy snajper by trafił z tej odległości"? Przecież autor takich słów wyleciałby z polityki i był już dawno zapomniany. U nas został prezydentem. I nikt mu tego w mediach nie wypomina! Choć to powinno być każdego dnia pamiętane. Mamy sytuację, w której tacy ludzie i taka formacja mogą rządzić, ale co to ma wspólnego z demokracją? Dobrze funkcjonująca demokracja polega również na równowadze w mediach, jeśli jej nie ma, to trudno mówić o dojrzałej i stabilnej demokracji.

- Przecież są już inne media, bardzo przychylne PiS.

- To jest kilka procent, jeżeli chodzi o siłę oddziaływania, to nieporównywalne. To nie jest zresztą jedyna nienormalna sytuacja w Polsce.

- Jaka jeszcze?

- Panie redaktorze! Sam pan dostał 30 tys. zł kary tylko za to, że napisał pan...

- Za to, że napisałem prawdę!

- Właśnie. Tak działają polskie sądy. Napisał pan po prostu prawdę, jaka kara może grozić synowi Donalda Tuska. A teraz Roman Giertych chodzi po mediach i opowiada, jakie kary mogą grozić Hofmanowi i pozostałym posłom! Czym to się różni?

- W dodatku Giertych był pełnomocnikiem syna Tuska w tej sprawie.

- Właśnie. I jakoś nic nie słychać, by ktoś miał go w tej sprawie ukarać. I mogę się z panem założyć, że nikt go nie ukarze.

- Skoro Giertycha nie ukarzą, to może mój wyrok anulują? To była pierwsza instancja...

- Może i tak, daj Panie Boże. Tak to jednak w Polsce wygląda, że ochrona dóbr osobistych, tajemnica śledztwa są wykorzystywane przez władze zamiast cenzury.

- Na szczęście jest Trybunał w Strasburgu.

- Potrzebna jest przebudowa przepisów o ochronie dóbr osobistych. W tej chwili powodują one podział na sferę uprzywilejowaną i chronioną. W tej sytuacji, przy tej interpretacji są one de facto cenzurą jednostronną, łamiącą demokrację.

- Polskie sądy są nieobiektywne?

- Łagodnie mówiąc. Kiedy mówię na spotkaniach z ludźmi o tym, że trzeba przebudować sądownictwo, radykalnie i także personalnie, to wszędzie się rozlegają brawa. Nawet jeżeli nastawienie sali jest wobec mnie chłodne, bo i tak bywa. Stan sądownictwa i emerytury to dwie sprawy, które ludzie oceniają tak samo - czyli jednoznacznie źle. Jest wielu dobrych sędziów, ale w tej grupie jest zdecydowanie za dużo takich, którzy na wykonywanie tak zaszczytnej i ważnej społecznie funkcji nie zasługują. Ludzie mają dosyć arogancji takich sędziów. W żadnej korporacji nie można stwarzać sytuacji całkowitej bezkarności i braku kontroli.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Najnowsze
KOMENTARZE