Leszek Miller: Kaczyński czy Trzaskowski?

2020-07-01 6:49 Leszek Miller
Leszek Miller
Autor: Super Express

Tytuł nie jest pomyłką. Stawiam tu znak równości: Duda, to Kaczyński. I stawiam znak zapytania, czy pragniemy być ludźmi wolnymi, czy, jak ktoś napisał, pragniemy skończyć, jak konie z Janowa? Nic nie jest jeszcze przesądzone, ale może być.

Przewaga Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim jest wyraźna, ale nie decydująca. Trzaskowski przekroczył próg 30 proc. poparcia, zdobył 800 tys. głosów więcej niż jego formacja w wyborach parlamentarnych, wygrał w dużych miastach i wśród najmłodszych wyborców. Szanse na końcowe zwycięstwo ciągle są.

Moim zdaniem, najwięcej wyborców do pozyskanie ma on pośród tych, którzy nie poszli do pierwszej tury. To jest kilka milionów ludzi i w pierwszej kolejności tam powinien szukać nowych zwolenników. Oczywiście, wyborcy Hołowni, Kosiniaka-Kamysza czy Biedronia są również ważni, ale trzeba się do nich odwołać wprost. Nie są bowiem niczyją własnością. Zrobią, co będą chcieli.

Niestety lewica w tej grze się nie liczy. Wynik Roberta Biedronia - 2,2% jest przygnębiający. Liderzy lewicy nawoływali do policzenia się i się policzyli. Rok temu w wyborach parlamentarnych lewica miała 2,3 mln głosów, a dziś Biedroń zebrał około 430 tysięcy. 1,8 mln wyborców poszło do kogoś innego. Warto też odnotować, że pięć lat temu Magdalena Ogórek zebrała 31 proc. elektoratu, który głosował na Lewicę w wyborach parlamentarnych 2015. Dziś Robert Biedroń notuje poparcie 18 proc. wyborców, którzy rok temu głosowali na Lewicę. Jak się okazuje Ogórek była bardziej strawna dla ludzi lewicy niż Biedroń.

Gdzie uciekli wyborcy sprzed roku? Dlaczego? Na te pytania trzeba poszukać poważnej, opartej o socjologiczno-politologiczne przesłanki, odpowiedzi. Jeżeli kierownictwo lewicy nie będzie chciało jej znaleźć, dalej będzie poruszać się we mgle.

Z poboczy polityki wróćmy jednak do jej głównego nurtu. Otóż wyborcy muszą zdać sobie sprawę, że jeśli zdecydują się na Kaczyńskiego, to wybiorą państwo nie demokratyczne i liberalne, ale takie jak z konstytucji kwietniowej z 1935 roku: autorytarne, z prezydentem, który odpowiada wyłącznie „przed Bogiem i Historią” i z „elitami”, którym wolno więcej. „Elity” zresztą już są. Tylko jednego dnia, w czerwcu br. do spółek Skarbu Państwa trafiło aż 57 osób!! W jednym tylko miesiącu z rekomendacji PiS posady uzyskało 372 osób. To są te nowe elity, lojalne i zdolne do wszystkiego.
Jeśli zatem Polakom podoba się taki model przyszłości, jaki szykuje im Kaczyński, to niech na niego (czyli na Dudę) głosują, jeśli mają dość, to niech głosują na Trzaskowskiego.

Jego przeciwnikiem będzie nie tylko każdy poseł PiS i każdy Misiewicz, który PiS-owi zawdzięcza całą karierę, ale przede wszystkim telewizja Kurskiego. Pierwszą turę obserwowało Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. O TVP napisali: „publiczny nadawca stał się narzędziem kampanii dla prezydenta ubiegającego się o reelekcję, a niektóre przekazy medialne miały wyraźnie wydźwięk ksenofobiczny oraz antysemicki”.

Zatem w jakiej Polsce chcemy żyć po tych wyborach? Możemy podjąć każdą decyzję, jeszcze jesteśmy wolni. Kłopot w tym, że wolność, jak mawiał Mahatma Gandhi, to stan umysłu.

Najnowsze