O co naprawdę gra lewica? Prof. Chwedoruk wyjaśnia [WYWIAD]

2019-08-25 16:24 Tomasz Walczak
Rafał Chwedoruk
Autor: archiwum se.pl

Prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia sobotnią konwencję programową lewicy.

„Super Express”: – Lewica przedstawiła w sobotę swój program wyborczy. Zdobędą nim serca wyborców i obejdą PiS z lewej strony?
Prof. Rafał Chwedoruk: – Front inwestycyjny zapowiedziany w programie Lewicy jest bardzo szeroki i pewnie mógłby robić wrażenie. Wystąpienia Zandberga i Czarzastego przedstawiały pewien standard lewicowości we wszystkich jej wymiarach: społeczno-ekonomicznym, światopoglądowym i ustrojowym. Zandberg przedstawił bardzo ważny problem dyktatu deweloperów na rynku mieszkaniowym, co skutkuje problemami z pozyskaniem własnego lokum – a więc jest odpowiedzią na troski wielu Polaków. Czarzasty dołożył niezbędną dozę osobistych emocji, które w polityce są niezwykle istotne. I wszystko to piękne i ważne, ale jest zasadniczy problem z tym programem.
– Jaki?
– Różne segmenty elektoratu oczekują różnych rzeczy i, co trzeba zauważyć, wyborców, do których całościowe spojrzenie zaprezentowane w programie lewicy przemawia, nie ma znowu tak wielu. Ci wyborcy, którzy bardziej podatni są na hasła społeczno-ekonomiczne, nawet jeśli nie są mocno konserwatywni, to jednak daleko im do lewicowego spojrzenia na kwestie światopoglądowe. Z kolei ci, którzy z uznaniem patrzą na to, co mówi lewica na temat aborcji, praw kobiet czy związków partnerskich, są po prostu liberalni ekonomicznie i socjaldemokratyczny program społeczno-ekonomiczny w ogóle do nich nie przemawia.
– Czyli chce pan powiedzieć, że nie ma elektoratu dla lewicy?
– Nie to, że on w ogóle nie występuje w przyrodzie, ale na pewno nie w takich ilościach, by lewica taka, jaką ją przedstawiono na sobotniej konwencji, stała się dziś czołową siłą polityczną. Wcześniej czy później lewica będzie musiała się na coś zdecydować – albo skupi się na elektoracie, dla którego najistotniejsze są sprawy społeczne, albo na tym, który wyznaje liberalizm kulturowy. Dziś widać, że chce bić się z PO o dawnych wyborców Nowoczesnej i Biedronia, czyli o wielkomiejską klasę średnią, którą interesują głównie sprawy światopoglądowe. To z kolei oddala tych wyborców, którzy wypowiedziami Zandberga czy Czarzastego mogliby być zainteresowani. To problem długofalowy. Jest jeszcze coś, co będzie problemem dla lewicy tu i teraz.
– Czyli co?
– Problem, który wynika z hasła. Głosi ono: „Łączy nas przyszłość”, a dla wielu wyborców, zwłaszcza SLD, którzy są trzonem lewicowego elektoratu i dzięki którym SLD istnieje dziś w polityce samorządowej, istotna jest przeszłość. I nie chodzi tylko o obronę pomnika Berlinga, ale też o emerytury. Na ten temat było może z pół zdania w wystąpieniu Włodzimierza Czarzastego. Za to w innych znalazły się tak frapujące tematy jak prawa zwierząt czy stwierdzenie, że człowiek jest istotą seksualną. To trochę wejście na ścieżkę Zjednoczonej Lewica sprzed czterech lat: zaniedbanie żelaznego elektoratu SLD doprowadziło wtedy do katastrofy i powinno być dla lewicy przestrogą.
Rozmawiał Tomasz Walczak

Najnowsze