Opinie. Piotr Wielgucki "Matka Kurka": Owsiak to brutalny manipulator

2015-01-19 8:40 Rozmawiał Przemyław Harczuk

Rozmowa z Piotrem Wielguckim, blogerem znanym pod pseudonimem "Matka Kurka", o Jerzym Owsiaku i Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

"Super Express": - Wygrał pan proces, który wytoczył panu Jerzy Owsiak. Nie każdy czytelnik musi znać szczegółowe uzasadnienie sądu czy meritum sporu między panem a WOŚP. Czego dokładnie dotyczą zarzuty wobec Owsiaka, jego fundacji i szerzej samej Orkiestry?

Piotr Wielgucki: - W przeciwieństwie do wojny ideologicznej, którą najczęściej wytaczał Owsiak lub wytaczano Owsiakowi, ja zająłem się wyłącznie finansami WOŚP. Główny zarzut dotyczy rozlicznych korzyści finansowych, jakie Owsiak i jego żona, a także rodzina czerpie z Fundacji WOŚP.

- W jaki sposób się to odbywa?

- Dzieje się to na kilka sposobów. Po pierwsze, Owsiak z żoną samych siebie zatrudnili na stanowiskach dyrektorskich. Lidia Niedźwiedzka-Owsiak z pensją 14-19 tys. zł brutto jest dyrektorem medycznym WOŚP. Jerzy Owsiak z pensją 13 tys. zł jest dyrektorem graficznym spółki Złoty Melon należącej do fundacji. Umowę o pracę Owsiak podpisał sam ze sobą, natomiast umowę Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak podpisał Jerzy Owsiak i ona sama. Po drugie, Jerzy Owsiak jako prezes Złotego Melona podpisywał sam sobie umowy o dzieło i umowy-zlecenia, rekordowa to 29 639 złotych. Takie same umowy podpisywał dla swojej żony, tutaj najwyższa wypłacona kwota to 19 563 zł.

- To wszystkie pana zarzuty?

- Prawdziwy biznes robią Owsiakowie na swoich prywatnych firmach przyklejonych do Fundacji WOŚP i spółki powiązanej Złoty Melon. Udowodnione zlecenia od tych podmiotów dla firmy Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak to ponad 1 300 000 złotych, ale z całą pewnością nie są to wszystkie profity. W trakcie procesu Lidia Niedźwiedzka-Owsiak zawiesiła działalność Mrówki Całej i jednocześnie Jerzy Owsiak założył firmę Jasna Sprawa, której pełnomocnikiem została Lidia Niedźwiedzka-Owsiak. Były to pierwsze objawy paniki wywołanej wnioskami dowodowymi wnoszącymi o ujawnienie dokumentacji finansowej. Ostatecznie Owsiak odmówił wykonania prawomocnych zarządzeń sądu, który zwrócił się o pełen rejestr przepływów finansowych i głównie z tego powodu prezes Złotego Melona i właściciel Jasnej Sprawy przegrał proces. W sumie Jerzy Owsiak i Lidia Niedźwiedzka-Owsiak z pieniędzy ofiarodawców uzyskanych przy pomocy środków publicznych wyjęli najmniej 3 miliony złotych, reszty pokazać nie chcą. Wszystkie dokumenty potwierdzające ten stan rzeczy publikuję na swoim portalu.

- Czy od początku był pan sceptycznie nastawiony do WOŚP? Co spowodowało, że zaczął pan przyglądać się finansowaniu fundacji?

- Byłem ofiarą Jerzego Owsiaka, co więcej, powtarzałem jak mantrę te wszystkie podszyte fałszywą emocją frazesy: "Dzieci umarłyby w szpitalach, gdyby nie WOŚP". O zmianie mojego nastawienia zdecydowały dwa argumenty. Po pierwsze, liczby, po drugie, wyjątkowy cynizm Jerzego Owsiaka i Fundacji WOŚP. Brutalne działania marketingowe, tworzenie parasola ochronnego z ludzkich tragedii i cierpienia dla niejasnych rozliczeń finansowych, w powiązaniu z takimi kwotami, jak: 7 milionów złotych wydanych na działalność propagatorską i informacyjną, 4,6 miliona złotych kosztów administracyjnych i blisko 2,5 miliona złotych przeznaczone na wynagrodzenia dla 33 pracowników WOŚP, powinny przemówić do każdej wyobraźni. Tajemnicą są fakty, które przez 23 lata były przez Jerzego Owsiaka i jego współpracowników skutecznie przykrywane emocjami wywoływanymi przy pomocy socjotechnik i manipulacji psychologicznych.

- Owsiak dla pana to...

- Owsiak jest brutalnym manipulatorem, który przywiązuje do swoich propagandowych machin oblężniczych chore i kwestujące dzieci, po czym krzyczy: "Nie mnie atakujecie, tylko te dzieci, którym odbieracie radość i nadzieję". Oczywiście nie jest to cytat dosłowny, ale wymowa zawarta w propagandzie serwowanej przez WOŚP, która służy utrzymaniu całego biznesu i przykrywaniu interesów Owsiaka.

- Jaka tu analogia z WOŚP?

Identycznie mówi się o WOŚP i te pozbawione treści socjotechniki już przytaczałem, ale zmieniła się też generalna maksyma zwolenników WOŚP. Otóż do procesu z Matką Kurką fani Owsiaka krzyczeli: "To oszołom prawicowy, katol, Jurek nie ma z tego ani grosza". Po procesie obowiązuje nowy szyld przyklejony do WOŚP: "Nawet jeśli Jurek połowę kradnie, to mu się należy, tyle dobrego zrobił dla chorych dzieci". Nie przyjmuje do wiadomości argumentu rodem z patologicznych domów: "Wprawdzie ojciec pije, bije żonę, kradnie dzieciom pieniądze ze skarbonki, ale ciężko pracuje w kopalni i połowę wypłaty oddaje. Gdyby nie on, pomarlibyśmy".

Sam Jerzy Owsiak udzielił bardzo emocjonalnego wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Odpiera w nim zarzuty.

Na początku podobne desperacje Owsiaka mnie irytowały, ale dziś widzę człowieka, który się notorycznie ośmiesza. Pytania o finanse WOŚP, „Złotego Melona”, „Mrówki Całej” i najnowszej firmy Owsiaka „Jasna Sprawa” zawsze spotykają się z takim błazeństwami, jak bieganie po stole w poszukiwaniu słoika, czy wykrzykiwanie wulgaryzmów. Jerzy Owsiak, który zwracał się do mnie: „pierd..l się”, „będziesz miał w du.ę”, w potępianiu „hejterstwa” jest tak wiarygodny jak… jak Jerzy Owsiak.

Po upublicznieniu zarzutów wobec szefa WOŚP stał się Pan obiektem ataków. W jednej ze stacji telewizyjnych prezenterka mówiła o ciosach poniżej pasa. Hejterzy zarzucali Panu działalność na rzecz ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka, związki z partiami  politycznymi. Jak skomentowałby Pan te zarzuty?

Konsekwentnie nie komentuję tych zarzutów, ponieważ są to kompletne absurdy. Dość powiedzieć, że nick Matka Kurka to nic innego, jak kpiarski antonim Ojca Rydzyka, który swego czasu przyjąłem i chociaż moja ocena polskiej rzeczywistości uległa diametralnej zmianie, to przypuszczam, że Tadeusz Rydzyk ma podobne zdanie na mój temat, jak Jerzy Owsiak. Poza wszystkim jestem osobą niewierzącą, zatem te wszystkie ataki, uznaję za zwyczajny prostacki schemat w batalii fanatyków ideologicznych.

Przez lata Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stała się najpopularniejszą medialną akcją charytatywną. Niewątpliwie spora część środków na pomoc dla chorych dzieci jednak trafia. Jak, abstrahując od nieprawidłowości finansowych ocenia Pan dorobek WOŚP?

Podobnie, jak dorobek PRL. Mamy do czynienia z idealną analogią i używaniem tych samych „argumentów”. Zwolennicy PRL twierdzą, że krytykom należałoby odebrać dyplomy i zawody, bo przecież w PRL się wykształcili. Gdyby nie PRL Warszawy by nie odbudowano, nie byłoby w Polsce elektryczności i szerzyłby się analfabetyzm. Wprawdzie, były „jakieś tam” represje, strzelano do ludzi, ale w sumie pierwsza wycieczka „Maluchem” na wczasy do Bułgarii, to wzruszające i niezapomniane doświadczenie. Identycznie mówi się o WOŚP i te pozbawione treści socjotechniki już przytaczałem, ale zmieniła się też generalna maksyma zwolenników WOŚP. Otóż do procesu z Matką Kurką fani Owsiaka krzyczeli: „To oszołom prawicowy, katol, Jurek nie ma z tego ani grosza”. Po procesie obowiązuje nowy szyld przyklejony do WOŚP: „Nawet jeśli Jurek połowę kradnie, to mu się należy, tyle dobrego zrobił do chorych dzieci”. Nie przyjmuje do wiadomości argumentu rodem z patologicznych domów: „wprawdzie ojciec pije, bije żonę, kradnie dzieciom pieniądze ze skarbonki, ale ciężko pracuje w kopalni i połowę wypłaty oddaje. Gdyby nie on pomarlibyśmy”.

Rozmawiamy tuż przed kolejną Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Czy Pana zdaniem Polacy powinni zrezygnować ze wspierania WOŚP i wybrać inną formę pomagania innym?

Zdecydowanie tak i w ogóle odradzam wszelkie fundacje, przynajmniej te promowane w mediach. Z Żoną od lat przeznaczamy jeden procent podatku dla konkretnych ludzi, zwykle dzieci. Pieniądze w całości idą na konto chorego dziecka, znamy rodziców dziecka i wiemy, że ani jeden grosz nie pójdzie na fajerwerki, czy wczasy w Grecji. Każdy w swoim otoczeniu ma kogoś takiego, ale ten rodzaj pomocy jest mało widowiskowy, dlatego ludzie wolą przykleić sobie logo WOŚP i pokazać, że pomagają. Przypomnę tylko, a właściwie uświadomię, że w tym roku Owsiak wyśle dzieci na ulice, aby zbierały na dziecięce oddziały onkologiczne, czyli dla małych pacjentów, którzy natychmiast potrzebują pomocy. Tymczasem mało kto wie, że pieniądze z „puszek” Owsiak na 1,5 roku wpłaca na konto, potem odcina 2-3 milionów odsetek, które przeznacza na „Przystanek Woodstock” obsługiwany przez „Złotego Melona” i „Mrówkę Całą”. Dopiero po tym czasie i to jeszcze po odcięciu kosztów, pochłoniętych na organizację „Finału WOŚP” (kolejne 2 miliony dla „Złotego Melona”) Owsiak kupuje sprzęt do szpitali. Mówiąc brutalnie, te dzieci, które zbierają pieniądze i te, które czekają na pomoc są oszukiwane kreatywną księgowością WOŚP. Każdy kto wrzuci pieniądze do puszki WOŚP w pierwszej kolejności zasila prywatne i komercyjne biznesy Jerzego Owsiaka i Lidii Niedźwiedzkiej-Owsiak. Potrzebujący pomocy są na szarym końcu.

Jerzy Owsiak od lat był krytykowany przez media prawicowe. W tzw. głównym nurcie był jednak ikoną, człowiekiem, który ratuje chore dzieci, którego krytyka jest wręcz niedopuszczalna. Pan, poprzez mocne zarzuty, a przede wszystkim wygrany proces mocno uderzył w ten mit. Teraz krytycznie o twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wypowiedział się muzyk Marek Piekarczyk. Czy oznacza to, że posągowy i nieskazitelny wizerunek Owsiaka na dobre zaczyna pękać?

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to nawet nie początek, ale środek końca Jerzego Owsiaka. Odzywają się nie tylko muzycy i ludzie dotąd kojarzeni z szeroko pojętym mainstreamem, odzywają się dawni współpracownicy WOŚP, szefowie sztabów i członkowie „Pokojowego Patrolu”, którzy wprawdzie nie chcą ujawnić swoich nazwisk (do mnie piszą imiennie i przesyłają dokumenty), ale potwierdzają wszystkie moje zarzuty stawiane Owsiakowi i podają nowe. Nie jest to z mojej strony żaden blef, zresztą udowodniłem wiele razy, że na każdą tezę mam twarde dowody. W swoim czasie podam do publicznej wiadomości i te fakty, które dokładnie zweryfikuję. Problem polega tylko i wyłącznie na przełamaniu strachu ludzi i to też się dzieje. Kiedyś Owsiak zmieszałby Marka Piekarczyka i Tomasza Lipińskiego z błotem, tak jak to zrobił wiele lat temu razem ze Zbigniewem Hołdysem nazywając „ch..mi złamanymi” muzyków oczekujących wynagrodzenia. Okazuje się, że to same sztaby WOŚP oferują gaże i jeszcze odprowadzają należności do ZAIKS, udowodniłem to w Sądzie dokumentami. Dlatego Owsiak przy kwestiach merytorycznych siedzi cicho, bo wie, że sprawy zaszły za daleko i kończy się mit nieskazitelnego „filantropa”.

Marek Piekarczyk krytykuje między innymi Woodstock. Festiwal stał się jednak ważnym punktem odniesienia dla wielu ludzi młodego pokolenia. Jak ocenia Pan tę formę aktywności Jerzego Owsiaka?

Nie dołączę do krytyków, którzy twierdzą, że na „Przystanek Woodstock” przyjeżdżają tylko i wyłącznie młodzi degeneraci, przyszli złodzieje, bandyci, gwałciciele, alkoholicy itd. Trzeba pamiętać, że to festiwal rockowy, chociaż dla mnie to festyn ludowy z tanim wyszynkiem z konserw Lidla, ciepłą lurą udającą piwo i dymem „zioła” unoszącym się nad namiotami. Młodzi ludzie mają to do siebie, że korzystają z życia i nawet jeśli się upodlą, co na „Przystanku Woodstock” jest zjawiskiem masowym, to wcale nie wyznacza moralnej czy intelektualnej degrengolady młodzieży. Poszaleją, dorosną, zrozumieją. Natomiast patologia w tej imprezie tkwi w kilku innych miejscach i jak zwykle są to przede wszystkim finanse. Dla Owsiaka „Przystanek Woodstock” to największe żniwa, „Złoty Melon” ma wyłączność na obsługę, a „Mrówka Cała” prawa autorskie i wielosettysięczne zlecania na obsługę medialną. Owsiak maksymalizuje zyski i do bólu tnie koszty. Cała ta ludowa zabawa przez lata była organizowana w fatalnych warunkach higienicznych i bez należytego zabezpieczenia ze strony odpowiednich służb. Założę się o wielkie pieniądze, że w Polsce może kilka tysięcy osób wie, że „Przystanek Woodstock” przez wiele lat odbywał się na polu minowym. To są tereny po polskich i radzieckich poligonach, gdzie w kolejnych latach wyjmowano tysiące min, niewypałów, niewybuchów i pocisków. Odpowiedź na pytanie, Jak to możliwe, że w takich warunkach Owsiak dostał zgodę na organizowanie imprezy masowej, wychodzi poza granice mojej wyobraźni. Powyższe fakty potwierdza nie „wariat ze Złotoryi”, ale raport NIK.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail