Prezes ostrzega Polaków. "Rządowy projekt grozi zdrowiu Polaków" [WYWIAD]

2019-12-11 4:10 Sandra Skibniewska
Chorzy z przewlekłą białaczką walczą o skuteczne leczenie. Ministerstwo dało zgodę na życie na…3 miesiące
Autor: Shutterstock

Projekt nie został jeszcze przedstawiony do zaopiniowania Naczelnej Radzie Lekarskiej, gdyż jest on dopiero w fazie prac resortowych i nie został oficjalnie przedstawiony do konsultacji społecznych. Jeżeli potwierdzą się doniesienia prasowe, że po rozpoczęciu pracy lub działalności gospodarczej na pierwsze zwolnienie będzie można pójść odpowiednio po 3 i 6 miesiącach, a między jednym a drugim zwolnieniem lekarskim ma być co najmniej 90 dni przerwy, to obawy te mogą być zasadne - powiedział dziennikarzowi "SE" prezes NIL, prof. Andrzej Matyja.

„Super Express”: – Od 2020 roku pacjenci będą musieli mieć 90 dni przerwy między jednym a drugim zwolnieniem, aby otrzymać zasiłek chorobowy z ZUS. Lekarze są wobec pomysłu sceptyczni, uważają go wręcz za niebezpieczny. Czy faktycznie pacjenci mają się czego obawiać?
Prof. Andrzej Matyja: - Projekt nie został jeszcze przedstawiony do zaopiniowania Naczelnej Radzie Lekarskiej, gdyż jest on dopiero w fazie prac resortowych i nie został oficjalnie przedstawiony do konsultacji społecznych. Jeżeli potwierdzą się doniesienia prasowe, że po rozpoczęciu pracy lub działalności gospodarczej na pierwsze zwolnienie będzie można pójść odpowiednio po 3 i 6 miesiącach, a między jednym a drugim zwolnieniem lekarskim ma być co najmniej 90 dni przerwy, to obawy te mogą być zasadne.
– Skąd wasz sceptycyzm wobec tej sprawy?
– Jeśli opisana zmiana przepisów dojdzie do skutku, może generować pewne problemy po stronie lekarzy. Pacjenci, którzy dopiero podjęli zatrudnienie i nie minął okres 90 dni od rozpoczęcia pracy, z obawy o utratę źródła utrzymania, będą sprzeciwiali się wystawianiu zwolnienia lekarskiego, mimo że ich stan zdrowia ewidentnie ich do tego kwalifikuje. W okresie tego zwolnienia lekarskiego nie będą bowiem mieli ani wynagrodzenia za pracę od pracodawcy, ani zasiłku z ZUS. Lekarz zostanie postawiony w niekomfortowej sytuacji - mimo że pacjent będzie cierpiał na poważne schorzenie, które wymaga zaprzestania pracy, lekarz na wyraźne żądanie pacjenta nie wystawi mu zwolnienia lekarskiego i tym samym lekarz będzie de facto „dopuszczał” chorego pracownika do pracy. Taka sytuacja zwiększa ryzyko pogorszenia stanu zdrowia pacjenta na skutek niepodjęcia prawidłowego leczenia i jest sprzeczna z powołaniem lekarskim, jakim jest niesienie pomocy w dążeniu do poprawy stanu zdrowia pacjentów.
- Jakie jeszcze konsekwencje tych propozycji pan dostrzega?
- Należy przypuścić, że pogorszy się los pacjentów dotkniętych np. wielochorobowością, którzy dotychczas mogli korzystać ze zwolnienia lekarskiego przez dłuższy okres z tytułu różnych chorób, na które cierpią. Trudno przewidzieć, czy osoby te będą odstępowały od leczenia w obawie o utratę źródła dochodów (to byłby najczarniejszy scenariusz), czy też korzystając z pomocy lekarskiej będą jednocześnie domagały się niewystawiania przez lekarza zaświadczenia o niezdolności do pracy, mimo istnienia ku temu oczywistych przesłanek medycznych. Może to prowadzić do sytuacji, w której lekarz - w celu uniknięcia w przyszłości własnej odpowiedzialności za uszkodzenie ciała, jakiego chory pacjent doznał wykonując pracę zarobkową - będzie wpisywał do dokumentacji medycznej, że pacjent spełnia kryteria do wystawienia zwolnienia lekarskiego, jednak zwolnienia nie wystawiono na wyraźne życzenie pacjenta.
Rządowi pomysłodawcy chcą ukrócić nadużycia w wystawianiu zwolnień, ale z tego, co pan mówi, uderzą one przede wszystkim w zdrowie pacjentów.
– Z jednej strony można postawić tezę o walce z nadużyciami i wyłudzeniami zasiłku, a z drugiej tezę o możliwości odbierania osobom rzeczywiście chorym prawa do zabezpieczenia społecznego w razie choroby. Tak jak mówiłem, w relacjach lekarz-pacjent, opisana ewentualna zmiana przepisów może generować problemy zarówno po stronie pacjenta jak i lekarza. Musimy poczekać, aż projekt trafi do konsultacji społecznych, abyśmy mogli przeanalizować jego zapisy i zapoznać się z jego uzasadnieniem.
Rozmawiała Sandra Skibniewska