Prezes ZNP ujawnił zarobki pierwszej damy jako nauczycielki. Czy Agata Duda poprze strajk?

2019-03-05 12:17 Mirosław Skowron
Sławomir Broniarz
Autor: Marcin Wziontek/Super Express Sławomir Broniarz

- „Super Express”: - Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiada dwutygodniowe referendum strajkowe i po ewentualnym poparciu „strajk do skutku” od 8 kwietnia. Co to znaczy? - Sławomir Broniarz: - Strajk będzie miał jedną formę: całkowite powstrzymanie się od pracy przez wszystkich nauczycieli w szkołach, przedszkolach i innych placówkach oświatowych. Lekcji nie będzie, ale dziecko nie może zostać odprawione z kwitkiem. Opiekę nad dzieckiem sprawuje jednak dyrektor szkoły. Żaden nauczyciel nie może być zobligowany do opieki nad dzieckiem.

Powstrzymanie się od pracy przez nauczycieli, czyli inni pracownicy pracują?

Ależ skąd! Pracownicy szkół są takimi samymi członkami związku i pracownikami oświaty jak nauczyciele. Czy to kucharka, czy administracja…

Nie takimi samymi, bo jej pensje i warunki płacy ustala ktoś inny.

To prawda, ale nie możemy zapominać o tych grupach zawodowych, które są związane ze szkołą tak samo jak nauczyciele.

Mówi pan, że to będzie strajk „do skutku”. Co to znaczy?

Aż osiągniemy sukces. To nie będzie jednodniowy strajk. Uchwalamy strajk od 8 kwietnia, bez daty końcowej.

Czyli podwyżki 1000 zł miesięcznie z wyrównaniem od 1 stycznia.

Tak.

Słyszałem wypowiedzi polityków PiS i jakby to powiedzieć… Uczniowie się ucieszą, że mają wakacje co najmniej do końca roku i to kalendarzowego?

Nie wiem ile strajk potrwa. Patrząc na skalę determinacji i emocje, które temu towarzyszą, to nikt nie zaakceptuje, żeby rozejść się zbyt szybko. I jeżeli przyznajemy 1100 zł dla emerytów i 500 zł na każde dziecko, to obawiam się, że bez upomnienia się o warunki pracy nauczycieli za rok po prostu nie będzie już do czego wracać. W każdym kolejnym roku będzie coraz trudniej. I to nas dodatkowo motywuje. Wymagamy wtedy, kiedy sytuacja budżetu państwa jest bardzo dobra.

Pierwsza reakcja po stronie władzy jest taka sobie. Prof. Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta RP zagonił was nie do opieki, ale do robienia dzieci. Przekonuje, że nauczyciele wtedy też dostaną 500 plus.

Powiem może nieelegancko, ale zajmowanie istotnych stanowisk w państwie nie musi być związane z ilorazem inteligencji. Czasami jest to po prostu wypadek przy pracy. Pan Szczerski sam sobie wystawia świadectwo. I ciekaw jestem co o tej jego wypowiedzi sądzi Prezydent Duda? Czy pan Szczerski z taką samą propozycją pójdzie do Pierwszej Damy?

Pani Agata Duda jest nauczycielem.

Tak, języka niemieckiego. I jedzie na tym samym wózku co my. I po powrocie do pracy będzie otrzymywała jakieś 2700 zł na rękę.

Obecna minister edukacji wybiera się do Brukseli. Może warto było poczekać na jej następcę i negocjować z nim, skoro ma czystą kartę?

Problem nie polega na dobrej woli ministra. Problem polega na dobrej woli rządu i premiera, by pieniądze w budżecie się znalazły. Być może zmiana ministra pomoże, ale prezes Kaczyński może podjąć wcześniej decyzję zarówno o podwyżkach, jak i o usunięciu minister Zalewskiej.

Jesteście w stanie się nieco posunąć i ustąpić w negocjacjach?

Żeby doszło do negocjacji musi być jakaś odpowiedź ze strony rządu. Rząd tymczasem odpowiada na poziomie 5 proc. od stycznia. Drugie 5 proc. będzie od września do grudnia. I to nadal jest od 120 do 160 zł. Do 1000 zł to jeszcze daleki dystans.

Polacy patrząc na ten strajk są podzieleni...

Przekonujemy rodziców, że to nie jest protest przeciwko nim. To nie jest „branie ucznia jako zakładnika”, jak się nam przypisuje. To jest w interesie uczniów, rodziców i nauczycieli. Tak tych dziś, jak i tych, które przyjdą do szkół za kilka lat. Zgadzam się, że edukacja wymaga reformy. Zmiany podstawy programowej, większej autonomii szkół, ale także odrzucenia zagrożenia negatywną selekcją do zawodu.

Rozmawiał Mirosław Skowron