Zaandberg: "Kryzysowe". Rządowa tarcza z tektury, przed niczym ich nie uchroniła

2020-04-25 5:00 Adrian Zandberg
Adrian zandberg
Autor: Piotr Grzybowski

Każdego dnia piszą do mnie ludzie, którzy stracili pracę. Dla nich rządowa tarcza okazała się makietą z tektury. Przed niczym ich nie uchroniła.

Rząd troskliwie zadbał o banki i wsparcie dla wielkiego biznesu. Z pomocą dla małych firm i freelancerów było już gorzej. Natomiast dla pracowników, których koronawirus już wypchnął na bezrobocie, nie ma w kolejnych "tarczach" nic. Tymczasem problem nabrzmiewa, za chwilę przyjdzie koniec miesiąca i kolejna fala zwolnień. Na razie bezrobotni usłyszeli od minister Maląg poradę, że "mają poczekać".

Przez lata PiSowcy powtarzali jak katarynki, że nie ma co zajmować się zasiłkiem dla bezrobotnych. Sytuacja gospodarcza była dobra, więc mogli to mówić bezkarnie. Teraz czasy się zmieniły i rząd wyraźnie nie wie, co robić.

Skoro PiSowska prawica sobie nie radzi, trzeba ją zastąpić. Dlatego, wspólnie z Robertem Biedroniem, przedstawiłem w Sejmie ustawę, która zabezpiecza bezrobotnych. Składają się na nią dwa filary. Po pierwsze - "kryzysowe", wypłacane w trakcie epidemii. To wyjątkowy czas: bardzo trudno o znalezienie nowej pracy, a jeść i zapłacić czynsz trzeba. Dlatego powinniśmy wprowadzić tymczasowe, powszechne świadczenie w wysokości 2100 złotych na rękę. Nie dla wybranych, tylko dla każdego, kto traci środki do życia.

Ale samo "kryzysowe" nie wystarczy. Epidemia minie, problemy gospodarcze i bezrobocie zostaną. Dziś, niestety, państwo nie jest na to gotowe. Mamy przestarzały zasiłek dla bezrobotnych. To groszowe świadczenie, do którego większość osób bez pracy nie ma prawa. Ta konstrukcja to pozostałość z pierwszych lat transformacji. Choć od czasów Jacka Kuronia zmieniło się w Polsce niemal wszystko, ciągle nie dorobiliśmy się nowoczesnego systemu pomocy dla bezrobotnych.

Taką propozycję złożyliśmy w Sejmie. Proponujemy, żeby bezrobotni otrzymywali świadczenie gwarantowane, w wysokości połowy ostatniej pensji (oczywiście w rozsądnych granicach, mechanizm obowiązywałby do wysokości średniej krajowej). Takie świadczenie powinno wynosić minimum 1400 złotych na rękę. Ułatwiamy także dostęp do świadczenia, tak, żeby ludzie, którzy tracą pracę, mogli realnie liczyć na wsparcie.

Ta ustawa to nie lewicowe widzimisię, tylko spełnienie zaleceń Międzynarodowej Organizacji Pracy. Podobne funkcjonują z powodzeniem w krajach skandydawskich. Czas z tych wzorców skorzystać. Jeśli PiSowi honor nie pozwala na głosowanie za propozycją lewicy, to upoważniamy rząd: weźcie te rozwiązania, przepiszcie je i zgłoście jako własne. Byle szybko. Dzień po dniu zamykają się kolejne firmy, a ludzie tracą pracę. Oni naprawdę nie mogą czekać.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj