Znana ekonomistka dla SE: Schetyna nie pokazuje, skąd weźmie pieniądze[WYWIAD]

2019-03-26 6:25 Sandra Skibniewska
500 plus
Autor: Shutterstock 500 plus

Piątka jest trudnym programem dla wszystkich. Jeżeli te zapowiedzi napotkają na problem, jakim byłaby konieczność nieprzekroczenia wspomnianej granicy 3 proc. PKB, to może być różnie. Tym bardziej, jeżeli ktoś zechce dodać do tych programów kolejne. Niestety lider największej partii opozycyjnej zachowuje się niepoważnie - powiedziała dziennikarzowi Super Expressu prof. Elżbieta Mączyńska, szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

„Super Express:- Weekendowa konwencja PO była pełna obietnic. Grzegorz Schetyna podbił stawkę, oferując wszystko to, co zaproponował i wprowadził PiS, a dodatkowo 500 zł dla najmniej zarabiających, 1000 zł dla nauczycieli oraz obniżki podatków i składek. Do tego dodatkowe finansowanie służby zdrowia, refundowany program in vitro oraz czystki w spółkach skarbu państwach. Nie za dużo trochę?

- prof. Elżbieta Mączyńska: - Dla mnie wygląda to na takie polityczne licytowanie się z rywalem, a nie na coś serio. Zwłaszcza, że „piątce Kaczyńskiego” zarzuca się już to, że w budżecie państwa nie znajdziemy pieniędzy na realizację wszystkich postulatów PiS. Co dopiero postulatów Schetyny.

- Premier Morawiecki mówi jasno o tym, że wdrożą „piątkę Kaczyńskiego”, ale dojdą do granicy deficytu na jaką pozwala nam EU. Chodzi o próg 3 proc. PKB.

- Premier Morawiecki ma rację. Piątka Kaczyńskiego jest bardzo dużym obciążeniem dla polskiego budżetu. Podkreślają to zresztą sami politycy PiS.

- Widocznie w opinii Grzegorza Schetyny nie jest obciążeniem. Zapewnił, że PO popiera strajk nauczycieli i jak tylko dojdzie do władzy, z miejsca znajdzie w budżecie pieniądze, by wypłacić podwyżki 1000 zł, już od pierwszego dnia. Znajdzie?

- Co do postulatu podwyżek dla nauczycieli, to nie chodzi o to, że ktoś uważa, że owa podwyżka się nie należy. Chodzi raczej o to, że w budżecie na 2019 rok po prostu nie ma środków, aby zrealizować postulat części środowiska nauczycielskiego - 1000 zł miesięcznie. Opozycja grzmi, że da nauczycielom natychmiast. Tak się nie da.

- Co z kolejnym postulatem Schetyny? 500 Plus skierowane do najmniej zarabiających?

- Ciężko odnosić się do tego postulatu...

- Dlaczego?

- Dlatego, że nie wiemy skąd pan Schetyna chce wziąć środki na swoje propozycje. PiS prezentując oferty socjalne przedstawiał jednak źródła ich finansowania. Niestety pan Schetyna tego nie robi. Potrafi jedynie oskarżać polityków partii rządzącej o kradzież pomysłów. To ciągłe podkreślanie, że PiS jest dziki, PiS jest zły i ma bardzo ostre kły do niczego nie prowadzi. To dziecinada. Dziwi mnie, że minęło tyle czasu, a opozycja wciąż nie może pogodzić się z tym, że PiS wyprzedził oczekiwania społeczne.

- Nie jest tak, że ktokolwiek tych wyborów nie wygra, to i tak będzie miał problemy ze znalezieniem środków na „piątkę Kaczyńskiego”?

- Piątka jest trudnym programem dla wszystkich. Jeżeli te zapowiedzi napotkają na problem, jakim byłaby konieczność nieprzekroczenia wspomnianej granicy 3 proc. PKB, to może być różnie. Tym bardziej, jeżeli ktoś zechce dodać do tych programów kolejne. Niestety lider największej partii opozycyjnej zachowuje się niepoważnie.

- Co oznaczałoby dla Polski to przekroczenie deficytu budżetowego o ponad 3 proc. PKB?

- Zareagowałaby Unia Europejska. Kilka lat temu Polska przekroczyła wspomniany próg 3 proc. Wówczas objęto nas nadzwyczajną procedurą kontroli wydatków, bardzo rygorystyczna. W takiej sytuacji rząd traci elastyczność wydatkowania swoich środków. Traci pełnię kontroli nad własnym budżetem, bo UE ma prawo czegoś np. zakazać. To także sygnał dla rynków finansowych, że coś jest nie tak w finansach publicznych. Rośnie dług publiczny i wszystko się zapętla. Dlatego istotne jest, aby nie przekraczać tej granicy.

- Kiedy wsłuchamy się w debatę pomiędzy PO i PiS sprawdza się ona dziś do tego, kto więcej środków przeznaczy na kolejne grupy społeczne. Czy rządy PiS doprowadziły do przełomu w dyskusji o polskiej polityce? Upodabniamy się pod tym względem do Zachodu? Do tej pory polskie partie żyły jak w jakimś skansenie licytując się, kto bardziej zaoszczędzi, przytnie, zabierze… Skąd ta zmiana?

- Społeczeństwa zachodnie uruchomiają programy socjalne, aby zaniedbaniami socjalnymi nie doprowadzić do wybuchu społecznej rewolty. Dobrym przykładem takiej rewolty są żółte kamizelki we Francji. Zaniedbania w poziomie symetrii bogactwa potrafią doprowadzić na Świecie do olbrzymich tragedii. Wzrost nierówności stanowi też barierę dla rozwoju gospodarczego i popytu. Popyt z kolei tworzą rządy. To co się stało w Polsce wpisuje się w pewien trend. PiS niesie na swoich sztandarach poprawę życia społecznego, ale nie do końca z własnej woli...

- A z czyjej?

- Unia Europejska w 2015 roku wykazała, że Polska boryka się z ogromnym ubóstwem i „śmieciówkami”. Nakazano nam wówczas walczyć ze wspomnianymi niedoskonałościami. Programy socjalne PiS być może i tak by powstały, ale były także odpowiedzią na te dane i wezwania, którym nie dało się zaprzeczyć. I mamy efekty, obecnie poziom ubóstwa znacznie spadł.

Rozmawiała Sandra Skibniewska