- Kochałam męża nad życie, przeżyliśmy razem 50 lat - opowiada Maria Filip (74 l.). Szczęśliwym małżeństwem byli do 2008 r., kiedy to pan Tadeusz nagle się rozchorował. Wykryto u niego guza nerki. Mężczyzna został skierowany na operację usunięcia chorego narządu.
Wycięli mu zdrową nerkę, a później ją wszczepili. Tadeusz Filip zmarł
- Po operacji myślałam, że wszystko będzie dobrze. Lekarze nie przyznali się mi, co zrobili Tadeuszowi podczas zabiegu - wspomina pani Maria. Urolog dr Maciej F. (42 l.) oraz drugi z lekarzy, Marek P. (65 l.), woleli przemilczeć, że zamiast usunąć chorą nerkę z rakiem, wycięli tę zdrową. Gdy zorientowali się, co zrobili, wszczepili narząd ponownie, ale nie działał on już tak, jak powinien.
Pan Tadeusz zmarł niespełna cztery miesiące później. Wtedy sprawą zajęła się prokuratura. Śledztwo i proces ciągnęły się latami. Dopiero niedawno Sąd Rejonowy w Nowym Sączu uznał, że lekarze nie zachowali ostrożności, co doprowadziło pacjenta do utraty funkcji jedynego sprawnego narządu, i nakazał im zapłacić po 1500 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.
Maciejowi F. nie zwichnęło to kariery! Został ordynatorem oddziału urologicznego! Nie chciał z nami rozmawiać. Podczas procesu tłumaczył, że na sali operacyjnej nie miał na czym obejrzeć wyników badań Tadeusza Filipa, bo te były na płycie CD.