- Gdyby nie szybka interwencja medyczna, doszłoby do zgonu poszkodowanego – nie ma wątpliwości biegły, powołany przez Sąd Okręgowy w Lublinie, przed którym toczy się proces. Krwawy szwagier odpowiada za usiłowanie zabójstwa. W areszcie śledczym siedzi od maja ubiegłego roku. Jak się okazało, w momencie popełnienia przestępstwa był nie tylko pijany, ale także pod wpływem środków psychotropowych. Broni się, że nic nie pamięta z tamtych chwil.
To się zdarzyło w Dęblinie, gdzie Marcin P. mieszkał z rodzicami. Tamtego majowego dnia cała rodzina bawiła się w pobliskim Gołębiu na weselu kuzynki. Po hucznej imprezie Krzysztof R. i jego wybranka Ewelina, skorzystali z gościny rodziny, odsypiając u nich weselne pląsy. Nazajutrz zaś, czyniąc zadość polskiej tradycji, zaczęli w domu poprawiny. Niestety, myśli w szumiących alkoholem głowach szwagrów szybko zeszły na wojenną ścieżkę.
- Pomiędzy mężczyznami doszło do awantury. Marcin P. groził Krzysztofowi R., a potem kazał mu się wynosić – relacjonują śledczy. Napiętą sytuację próbowali łagodzić obecni przy stole. Na próżno, nie pomogło nawet to, że wyprowadzili krewkiego gospodarza z pokoju. Po kilku minutach wrócił.
- On ma nóż – zdążyła jedynie krzyknąć starsza siostra nożownika. Zanim zdążyli zareagować, Marcin P. kilkukrotnie ugodził szwagra w lewą nogę. Jeden z ciosów przeciął tętnicę udową. W ciągu kilku sekund potężnej postury Krzysztof R. osunął się nieprzytomny na podłogę.
Tymczasem jego kat uciekł z domu. - Zadźgałem szwagra – zdążył jeszcze powiedzieć napotkanemu po drodze człowiekowi. Nie miał pojęcia, że Krzysztof przeżył. Dowiedział się tego od policji, która go zatrzymała.
i