Media masakrują nową rzeczniczkę Trumpa! Piękna blondynka kocha się w prezydencie?

"Oddana fanka i członkini MAGA" - tak o swojej nowej rzeczniczce napisał parę dni temu Donald Trump. 41-letnia blondynka, Katie Zacharia, zastąpiła na tym stanowisku najmłodszą rzeczniczkę w historii, Karoline Leavitt, która została zatrudniona w telewizji Fox News. Opinie po pierwszym spotkaniu mediów z Zacharią nie są najlepsze. Czytała z kartki, wychwalała Trumpa pod niebiosa, z jej ust padały dziwne komentarze. Niektórzy zastanawiają się, czy nowa sekretarz prasowa kocha się w Trumpie.

  • Donald Trump ogłosił zaskakujący wybór nowej rzeczniczki prasowej, Katie Zacharii, prawniczki i byłej doradczyni komunikacyjnej.
  • Jej debiut przed mediami okazał się pełen wpadek: od czytania z kartki, przez kuriozalne wychwalanie Trumpa, po gafę językową.
  • Odkryj, dlaczego jej "ślepe uwielbienie" i brak przygotowania budzą poważne pytania o kompetencje i przyszłość jej roli.

"Jestem przekonany, że Katie przyniesie naszemu krajowi znakomite rezultaty jako kolejna rzeczniczka prasowa Białego Domu, bo cieszy się szacunkiem i będzie fantastycznie współpracować z mediami, narodem amerykańskim i moją administracją" - napisał 10 października Donald Trump we wpisie na Truth Social, w którym ogłosił, że jego nową sekretarz prasową będzie 41-letnia Katie Zacharia, z zawodu prawniczka, wcześniej była doradczyni ds. komunikacji w firmie Trump Media and Technology Group. "Występowała też regularnie jako komentatorka w prawicowych stacjach Fox News i Newsmax, a wcześniej pracowała w Ministerstwie Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) jako bliska współpracowniczka ówczesnej szefowej resortu Kristi Noem i szarej eminencji DHS Coreya Lewandowskiego" - przypomina PAP.

Nowa rzeczniczka Trumpa spija mu z ust?

Zacharia zastąpiła tym samym Karoline Leavitt, która odeszła w sierpniu po urodzeniu drugiego dziecka, a następnie została zatrudniona przez telewizję Fox News. Trump twierdzi, że 41-latka jest "oddaną fanką i członkinią MAGA". Wszystko wskazuje na to, że absolutnie się nie myli. Między innymi "Daily Mail" ze szczegółami opisał jej pierwsze spotkanie z dziennikarzami. "Jestem niezwykle zaszczycony, że mogę pracować dla prezydenta Trumpa i narodu amerykańskiego" - powiedziała, a właściwie przeczytała z kartki, witając reporterów. Potem było jeszcze ciekawiej.

"Entuzjastyczni, ciężko pracujący Amerykanie ustawiają się w kolejkach i wypełniają areny, aby poprzeć prezydenta Trumpa i Republikanów, i nietrudno zrozumieć, dlaczego" – czytała dalej. Potem przez 10 minut recytowała wszelkie osiągnięcia prezydenta. "Wzrost realnych płac, milion miejsc pracy w sektorze prywatnym, budowa nowych baz marynarki wojennej, niższe ceny leków, etc.". "Prezydent Trump zapewnił sobie największą umowę naftową w historii świata, wygrał historyczną jednodniową wojnę z Wenezuelą" - mówiła dalej". Później chciała wyrazić to, jak bardzo jest związana z mężem i czwórką dzieci, ale wyszło niezręcznie, bo zamiast powiedzieć "mój mąż", powiedziała "mój prezydent". 

Co z jej wykształceniem?

Media stwierdziły potem, że był to "najkrótszy briefing w historii Białego Domu". Dziennikarze krytykują ją między innymi za ślepe uwielbienie dla Trumpa, za nieprzygotowanie i czytanie z kartki. Niektórzy zastanawiają się także, czy informacje o jej wykształceniu są prawdziwe, ona sama bowiem unika odpowiedzi na pytanie, gdzie dokładnie studiowała. 

PROF. KUŹNIAR: TRUMP STANĄŁ PO STRONIE PUTINA ZBRODNIARZA | Najsztub Pyta

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI