Ten morderca zabił nam córeczki

2007-11-12 21:03

Daniel G. (20 l.) z Łosic (woj. mazowieckie) to pozbawiony serca potwór. Pędząc jak szaleniec, roztrzaskał autem dwie przyjaciółki: Weronikę Sorokę (15 l.) i Sandrę Wachowicz (17 l.).

Teraz, zamiast gnić za kratami, ten morderca cieszy się wolnością i śmieje się w twarz zrozpaczonym matkom zabitych dziewczynek.

Dziwne śledztwo

To były sekundy. Daniel G. jechał jak wariat, nie zważając na nic. W Chotczach (woj. mazowieckie) rozpędzone auto nagle zjechało na lewą stronę i zmiotło idące poboczem dwie dziewczynki. Uderzenie było tak potężne, że Weronika przeleciała 10 metrów i skonała w potwornych mękach. Sandra, uderzona przez samochód, upadła kilka metrów dalej. Kiedy przyjechało pogotowie, dziewczynka jeszcze żyła. Niestety, nie udało się uratować jej młodego życia. Umarła.

Morderca z tego wypadku wyszedł niemal bez szwanku. Z lekkimi potłuczeniami trafił na Komendę Policji w Łosicach. Potem śledztwo przejęła Prokuratura Rejonowa w Siedlcach i... sprawa ucichła.

- Morderca naszych córeczek spokojnie jeździ samochodem, śmiejąc się mi prosto w twarz, na dodatek roznosi plotki.

Bez dozoru policyjnego

Mówi, że dziewczynki były pijane. To nieprawda, bo przyszły wyniki krwi, były trzeźwe podczas wypadku - mówi przez łzy Halina Soroka (36 l.), mama Weroniki.

Siedlecka prokuratura nie zatrzymała drogowemu piratowi prawa jazdy, nie mówiąc o tymczasowym aresztowaniu. Nie zastosowano wobec niego nawet dozoru policyjnego. Zrozpaczona matka była w prokuraturze i pytała, dlaczego ten morderca drogowy śmieje się jej w twarz. Usłyszała, że takie mamy prawo. Teraz Daniel G. winą za wypadek obarcza rzekomo pękniętą oponę, ale to zakrawa na kpinę. Powołano w związku z tym biegłego, który ma się wypowiedzieć, czy opona pękła przed uderzeniem w dziewczynki. - On nie miał nawet odwagi, żeby przyjść i poprosić o wybaczenie. Myślę, że gdyby to zrobił, bym mu wybaczyła - płacze pani Halina.

Opowiada brednie

- O mojej Sandruni mówił, że rzuciła się pod jego samochód, bo była w ciąży - szlocha Grażyna Wachowicz (37 l.), mama Sandry. - Śmiał się przy tym, kiedy te brednie opowiadał. A teraz ludzie zaczepiają mnie na ulicy i pytają, czy to prawda. Ten człowiek nie ma sumienia! - grzmi pani Grażyna.

Arogancki pirat drogowy, który zabrał życie dwóm dziewczynkom, powinien zgnić za kratami. Może kiedy trafi do więzienia, zrozumie, jakąĘpotworną krzywdę wyrządził. Może wtedy zacznie błagać zrozpaczone matki o wybaczenie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki