WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Dzieje się USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Prof. Jarosław Flis: Duda mocniejszy od Kaczyńskiego

Prof. Jarosław Flis: Duda mocniejszy od Kaczyńskiego

20.07.2017, godz. 02:00
Jarosław Flis
foto: Super Express

- Do wyborów zostały jeszcze trzy lata, Andrzej Duda ma świadomość, że jeśli kolejne wybory przegra, jego pozycja będzie zbliżona do tej, jaką ma Lech Wałęsa - mówi w "Super Expressie" prof. Jarosław Flis.

"Super Express": - Czy zaskoczyła pana wolta prezydenta w sprawie ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym?

Prof. Jarosław Flis: - Nie jakoś dramatycznie. W analizie dla "Tygodnika Powszechnego" po prezydenckim wecie w sprawie Regionalnych Izb Obrachunkowych pisałem, że być może była to ustawka, mająca ukoić serce serialowego Adriana, ale jednak jak już raz ktoś coś takiego zrobi, to potem jest dużo łatwiej. Wydaje się, że to był jeden z motywów działań prezydenta. Choć były też inne.

- Jakie?

- Projekt autorstwa Zbigniewa Ziobry w sposób drastyczny osłabiał pozycję prezydenta. Wkraczał w jego kompetencje. Minister sprawiedliwości stawał się już nie tylko prokuratorem generalnym, ale prokuratorem, ministrem, sędzią i prezydentem w jednym. Na to głowa państwa nie mogła sobie pozwolić.

- Pytanie jednak, czy prezydentowi nie zaszkodzi sprzeciw wobec ustawy autorstwa PiS?

- Patrząc na reakcje części mediów przychylnych "dobrej zmianie", ale jednocześnie sympatyzujących z bardziej umiarkowaną częścią PiS, jak tygodnik "Do Rzeczy" czy "Gość Niedzielny", to tam widać raczej zadowolenie. A więc nurt, który nie odnosi się bynajmniej wrogo do obozu "dobrej zmiany", ale jednocześnie dystansuje od tych najradykalniejszych pomysłów i rozwiązań proponowanych przez PiS, przyjął działania głowy państwa bardzo ciepło.

- Dr Jerzy Targalski nie był tak ciepły wobec prezydenta. W telewizji mówił o Targowicy, o tym, że prezydent obejrzał "Ucho Prezesa" i zapragnął nie być Adrianem. Tego typu głosy też padają.

- Tak, jednak należy pamiętać, że teoretycznie to Jarosław Kaczyński może - jeśli nie z dnia na dzień, to stosunkowo szybko - pożegnać się z funkcją prezesa PiS. A Andrzej Duda z funkcji prezydenta jest praktycznie nieodwołalny, przez najbliższe trzy lata nic mu nie można zrobić. Dwa lata upokorzeń ze strony Jarosława Kaczyńskiego jest chyba już przeszłością. Jeśli obóz radykalny w PiS będzie chciał iść na wojnę z Andrzejem Dudą, to oczywiście może to zrobić, jednak będzie to bardzo nieopłacalne i kosztowne. Zarówno teraz, jak i w przyszłości. A że Andrzej Duda też może stracić na takim konflikcie, to zupełnie inna sprawa. Ale na pewno nie wydaje się, by Andrzej Duda miał się w tym konflikcie przestraszyć.

- Pojawiła się też opinia, że wszystko jest ustawką. Zbigniew Ziobro został osłabiony, prezes i partia w zasadzie nie tracą, prezydent promuje się jako bardziej niezależny. Pamiętam czasy prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, który starał się przedstawiać jako polityk centrowy, czym zyskiwał poparcie umiarkowanych wyborców, a partyjny beton w roku 2000 też w końcu na niego zagłosował.

- Faktycznie w SLD działała przez pewien czas taktyka dobrego i złego gliny. Tym pierwszym był Kwaśniewski, tym drugim Leszek Miller. Ta taktyka dała reelekcję Aleksandrowi Kwaśniewskiemu oraz miażdżącą wygraną SLD w wyborach parlamentarnych, ale po latach skończyła się "szorstką przyjaźnią", czyli cichym konfliktem Millera z Kwaśniewskim, ostatecznie też osłabieniem i upadkiem partii.

- Andrzej Duda decyzję podjął dzień po godzinnym spotkaniu z Pawłem Kukizem. Propozycje prezydenta są w dużej mierze zbieżne z tymi, jakie zgłasza ruch Kukiz'15. Czy prezydent Andrzej Duda przed wyborami prezydenckimi nie będzie starał się poszerzać swojego elektoratu o wyborców innych ugrupowań?

- Bez wątpienia, choć do wyborów zostały jeszcze trzy lata, Andrzej Duda ma świadomość, że jeśli kolejne wybory przegra, jego pozycja będzie zbliżona do tej, jaką ma Lech Wałęsa. Z tym że bez legendy twórcy Solidarności i Nagrody Nobla. I żaden Trump czy inny prezydent USA nazwiska Andrzeja Dudy nie wymieni. Prezydent ma też świadomość, że aby wygrać wybory parlamentarne i mieć większość w parlamencie, PiS wystarczyło 38 proc. głosów. Aby zostać prezydentem, należy zdobyć 50 proc. plus jeden głos. A więc prezydent musi szukać poparcia także wśród sympatyków innych opcji.

Zobacz: Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim dziś wieczorem. Czy WYTŁUMACZY się ze słów o "ZDRADZIECKICH MORDACH i KANALIACH"?

Źródło: Kamil Kacperczyk
autor: Rozmawiał Przemysław Harczuk zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: