WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości opinie Tomasz Sakiewicz: Nagranie zmienia wiedzę o katastrofie smoleńskiej

Tomasz Sakiewicz: Nagranie zmienia wiedzę o katastrofie smoleńskiej

22.10.2016, godz. 02:00
Tomasz Sakiewicz
foto: Super Express

Tomasz Sakiewicz ocenia nagranie, które pokazał Antoni Macierewicz.

"Super Express": - Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz w "Gazecie Polskiej" podał informację, że istnieje nagranie rozmowy Władimira Putina, Donalda Tuska, Waldemara Pawlaka i Krzysztofa Kwiatkowskiego z 10 kwietnia w Smoleńsku. Czy pańskim zdaniem ten materiał ma duże znaczenie dla wyjaśnienia przyczyny katastrofy smoleńskiej?

Tomasz Sakiewicz: - Często jest tak, że chodzi się wokół pewnej informacji, nie zauważa się jej i nie zdaje sobie sprawy, że ta informacja jest odpowiedzią na ważne pytanie. Tak się dziennikarze zachowywali w tej sprawie. Było wiele takich faktów. Wielu dziennikarzy konserwatywnych mogło schylić się po różne dowody przez ostatnie lata. Tych, którzy to robili, nazywano oszołomami smoleńskimi. Nie chcę wymieniać nazwisk tych, którzy krytykowali tzw. oszołomów, bo nie ma takiej potrzeby. Dopiero po latach okazywało się, że wiele informacji, po które można było się wcześniej schylić, jest dla sprawy istotnych. Głosy, które mówiły, że są to nieważne informacje, już ucichły. Odsłuchanie nagrania, o które pan pyta, zmienia naszą wiedzę o tym, co się działo w Smoleńsku. Niestety, tych nagrań wcześniej nie miałem. Część z nich była na YouTube. W tych materiałach trzeba zredukować szumy.

Zobacz: Tomasz Terlikowski: W kwestiach moralnych nie ma referendum

- Redaktor Marek Pyza, dziennikarz "wSieci", który w 2010 roku był reporterem "Wiadomości" TVP, stwierdził, że nie jest to nagranie sensacyjne i nie przyniesie żadnego przełomu w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej.

- Wielokrotnie z różnych prawicowych środowisk słyszałem, że nie ma co się zajmować katastrofą smoleńską, bo wszystko jest jasne. Co najwyżej można się zajmować zaniedbaniami - taka była teza większości prawicowych dziennikarzy. Środowisko "Gazety Polskiej" było osamotnione w poszukiwaniu innej wersji zdarzeń dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Myślę, że Marek Pyza zmienił zdanie i nie będzie mówił, że przełomu nie będzie. Dobra analiza taśmy pozwala zmienić wiedzę na temat zachowania Rosjan.

- Dlaczego w środowisku mediów konserwatywnych stale pojawiają się spory?

- Opublikowaliśmy autoryzowany wywiad z szefem MON. Niektórzy koledzy powiedzieli, że się z nami nie zgadzają. Dowiaduję się, że publikując wywiad z ministrem Macierewiczem, robię coś złego. Myślę, że koledzy nam zazdroszczą. Czasami oni mają sukces, a czasami my. Jednak teraz to u nas jest więcej ciekawszych rzeczy.

- Nagranie, o którym pan wspomina, było znane pracownikom "Wiadomości" TVP. Materiały podobno zniknęły z archiwum TVP, ale teraz znowu są dostępne.

- Czytam w jednej z ultraprawicowych gazet - znanej z tego, że w sprawach ukraińskich przedstawia rosyjskie stanowisko - że to nagranie było im znane. Tylko zastanawiam się, dlaczego nie ujawnili tego materiału.

- Dlaczego nie ujawnili pańskim zdaniem?

- Jest to niezwykłe pytanie. Teraz nie mieli się czego obawiać. Rozumiem, że mogli się bać przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Teraz nagle sobie przypomnieli o materiale, gdy ukazał się nasz tekst z szefem MON Antonim Macierewiczem. To zdumiewające.

- Co na tym nagraniu, o którym mówił minister Antoni Macierewicz, może zaciekawić polską opinię publiczną?

- Na nagraniu słychać, że Władimir Putin ma gotową, zupełnie inną wersję wydarzeń. Kompletnie inną od tej, którą przedstawił MAK. Prawdopodobnie ani jedna, ani druga wersja nie jest prawdziwa. Chociaż obie są całkowicie sprzeczne. Gdyby doszło do porównania obu tych wersji, można byłoby stwierdzić, że Rosjanie nie są wiarygodni w sprawie katastrofy smoleńskiej. Nasz rząd zapewniał, że z Rosjanami współpracuje się doskonale.

- Skąd takie nieścisłości po stronie rosyjskiej?

- Wersja, którą przedstawił Putin, nie da się w żaden sposób obronić. Każdy inżynier, który kiedykolwiek miał coś wspólnego z lotnictwem, wie, że samolot, który uderzył kołami o ziemię, nie byłby w stanie rozpaść się nawet w niewielkim stopniu. Jednak mieliśmy do czynienia z całkowitą destrukcją samolotu.

Źródło: Super Express TV
autor: Rozmawiał BARTOSZ BORUCIAK zobacz inne artykuły tego autora
Więcej wiadomości
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: