Ferrari FF przegrało z wodociągiem. Czy Matka Natura uwzięła się na sportowe auta? - WIDEO, ZDJĘCIA

2020-07-10 11:20 Jan Guss-Gasiński
Ferrari FF przegrało z wodociągiem. Czy Matka Natura uwzięła się na sportowe auta?
Autor: Twitter/London 99 Feed Ferrari FF przegrało z wodociągiem. Czy Matka Natura uwzięła się na sportowe auta?

Kiedy pod koniec czerwca br. do Warszawy powróciły silne opady, stolica została całkowicie sparaliżowana i nie obyło się bez kosztownych strat. Podobna sytuacja miała miejsce na początku lipca w Londynie, gdzie awaria wodociągu doprowadziła do zalania jednej z głównych dróg ekspresowych. Skutki były opłakane, ponieważ woda uniosła się na pół metra i zalała kilkanaście samochodów. Wśród zniszczonych aut znalazło się egzotyczne Ferrari FF. Czy Matka Natura uwzięła się na sportowe auta?

Samochody nie przepadają za wodą, zwłaszcza, kiedy są bardzo nisko zawieszone. W sytuacjach, kiedy woda znajduje się już prawie na poziomie klamek, możemy zasadniczo spisać auto na straty. O tym, jakie skutki niesie za sobą zalanie auta, przekonało się 6 lipca br. kilku Brytyjczyków.

Sprawdź: Ulewa w Warszawie zbiera żniwa! Ferrari California utonęło na S8. Co ten kierowca sobie myślał? - WIDEO

Jak informują lokalne media, w poniedziałkowe popołudnie przy drodze A406 w Londynie doszło do awarii wodociągu. Zanim władze zdołały zapanować nad sytuacją, jezdnia była już kompletnie zalana, a poziom wody wynosił równe pół metra. W efekcie zatonęło kilkanaście samochodów, w tym Ferrari FF, BMW serii 7 i Mercedes-Benz Klasy C.

Ferrari FF

Samochód, który przyciągnął najwięcej uwagi to 4-osobowe, dwudrzwiowe włoskie coupe, zaprojektowane przez biuro projektowe Pinifarina. Samochód ten zadebiutował w 2011 r. na targach motoryzacyjnych w Genewie. Pod jego maską pracuje 12-cylindrowy, wolnossący silnik benzynowy o pojemności 6,3-litra, generujący moc 660 KM i 683 Nm maks. momentu obrotowego. Za przenoszenie napędu odpowiada w 7-biegowa, dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna, dzięki której sprint od 0 do 100 km/h zajmuje 3,7 sekundy. Domyślnie moment obrotowy jest przekazywany na wszystkie cztery koła, jednak po wrzuceniu 5-tego biegu, cała moc trafia wyłącznie na tył. Tym sposobem prędkość maksymalna wynosi aż 335 km/h.

Zobacz: Czy zalane auto to już koniec? Co zrobić, aby uratować samochód i silnik?

Choć produkcja tego modelu zakończyła się w 2016 roku, ceny używanych egzemplarzy dalej utrzymują się na przyzwoitym poziomie. Ceny są oczywiście uzależnione od rocznika, przebiegu i wyposażenia, jednak nie spodziewajcie się okazji. Chcąc wejść w posiadanie takiego potwora, trzeba przygotować co najmniej 700 tys. złotych.

Najnowsze