Zaginęła 11 dni wcześniej. Ciało znaleziono 130 metrów od domu matki. Jak nikt go nie zauważył?!

Jedenaście dni. Tyle minęło od zaginięcia Natalii Z. (23 l.) do chwili, gdy w Biskupcu znaleziono ciało młodej kobiety niespełna 130 metrów od domu jej matki. Zwłoki leżały za stertą drewna, poniżej ruchliwej ul. Niepodległości. 26 września natknął się na nie mężczyzna, który przyszedł po drewno na opał. Zamiast polan zobaczył kobietę leżącą twarzą do ziemi. Śledczy roboczo przyjmują, że to ciało Natalii, ale ostatecznie potwierdzą to badania DNA.

Natalia zniknęła bez śladu. Poszukiwania ruszyły pięć dni później

Natalia zniknęła 15 września. Tego dnia odprowadziła starszego synka Filipa do swojej matki, która sprawuje nad chłopcem pieczę zastępczą. To właśnie w rejonie domu przy ul. Grunwaldzkiej 23-latka była widziana żywa po raz ostatni. Potem przepadła bez śladu.

Jej partner, 40-letni Artur, trener fitness, próbował zgłosić zaginięcie telefonicznie pod numerem alarmowym. Jak twierdził, zgłoszenie nie zostało wówczas przyjęte. Formalne poszukiwania rozpoczęły się dopiero 20 września, pięć dni po zaginięciu kobiety. Artur sam publikował apele w internecie i wyznaczył 20 tys. zł nagrody za pomoc w odnalezieniu Natalii.

Życie 23-latki było pełne zakrętów. Miała dwóch synów i skomplikowane relacje. Według naszych informacji ojcem starszego chłopca jest 55-letni były nauczyciel z jej liceum, z którym Natalia miała romans. Później związała się z innym mężczyzną i urodziła drugie dziecko. Ostatnio była związana z Arturem. Zaledwie cztery dni przed zaginięciem opublikowała ich wspólne zdjęcie. Obejmowali się i pozowali jak zakochana para.

– Była fajną dziewczyną, ale było widać, że ma jakieś problemy ze sobą – opowiadają jej znajome.

Matka Natalii nie wytrzymała. Wyprowadziła się w dniu odnalezienia ciała

Natalia dobrze uczyła się w liceum. Matka zabezpieczyła pieniądze na jej studia, jednak dziewczyna ostatecznie nie zdecydowała się na naukę na uczelni. Znajomi wspominają również, że często spotykała się z mężczyznami znacznie starszymi od siebie.

Dramat ma jeszcze jeden przejmujący szczegół. W dniu, w którym odnaleziono ciało, matka Natalii wyprowadziła się z mieszkania przy ul. Grunwaldzkiej. To właśnie tam 15 września Natalia przyprowadziła synka i w pobliżu tego miejsca była widziana żywa po raz ostatni. Kobieta zamieszkała poza Biskupcem.

– Nie wytrzymała już tego wszystkiego i wyprowadziła się do nowo wybudowanego domu – mówi reporterowi SE.PL jej sąsiad.

Śledczy wrócili na miejsce znalezienia zwłok. Wciąż badają różne hipotezy

Śledczy w środę, 30 września, ponownie wrócili na miejsce znalezienia zwłok. Jeszcze raz przeszukiwali teren, zabezpieczali ziemię w miejscu, w którym znajdowała się głowa kobiety, oraz sprawdzali przedmioty leżące za stertą drewna. Do tej pory nikogo nie zatrzymano, a przyczyna śmierci nadal nie została jednoznacznie ustalona.

– Nie wierzymy, że sama odebrała sobie życie. Coś tu się nie zgadza – mówi koleżanka Natalii ze szkoły.

– Intensywnie pracujemy w tej sprawie i przyjmujemy różne hipotezy. Na tym etapie nie mamy nic nowego do przekazania. Nadal czekamy na wyniki badań DNA – informuje prokurator Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Jedenaście dni. Około 130 metrów. Dom matki, ruchliwa ulica i sterta drewna. Jak to możliwe, że ciało znaleziono tak blisko miejsca, w którym Natalia była widziana po raz ostatni, a przez tyle dni nikt na nie nie natrafił? Na to pytanie również będą musieli odpowiedzieć śledczy.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
TOMASZEWSKI: URBAN DO DYMISJI!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI