Artur Sobiech podbija tureckie boiska. Odzyskał formę, bo ma blisko żonę

2020-07-16 15:48 Jerzy Chwałek
Bogna Sobiech
Autor: Instagram Bartosz Kurek i Anna Grejman

Kiedy pół roku temu Artur Sobiech (30 l.) zdecydował się na transfer do II-ligowego Fatih Karagumruk, żartowano z niego, że wybrał grę na piłkarskiej prowincji. Dzisiaj jego drużyna walczy o awans do tureckiej elity. Drużyna z dzielnicy Stambułu nie przegrała 14 meczów z rzędu, a Sobiech strzelił 6 goli.

"Super Express": Gdy zdecydowałeś się na ten transfer, to zarzucano ci brak ambicji. Jak przyjmowałeś takie głosy?
Artur Sobiech: Nie zwracałem na nie uwagi. Razem z najbliższymi podejmuję decyzję i dla mnie liczy się ich opinia a nie innych. Duże znaczenie miało miejsce, w którym chciałem grać, czyli Stambuł. Ważny był też aspekt finansowy. Poza tym odchodząc z Lechii, musiałem znaleźć klub za granicą a nie w Polsce. Życie pokazuje, że dokonałem dobrego wyboru.

- Z drużyną Fatih nie przegraliście aż 14 kolejnych meczów. Skąd tak dobra passa?
- Zimą wzmocniono zespół na pozycjach, gdzie brakowało jakości. Doszli reprezentanci Chile i Ghany, a ja wzmocniłem atak. Gdy przychodziłem, zespół był na 11. miejscu, a teraz walczymy o awans.

Walerian Gwilia odsłania romantyczną duszę Gwiazdor Legii kocha poezję, prowadzi pamiętnik

- Jak oceniasz wasze szanse?
- O bezpośredni awans będzie ciężko, bo musielibyśmy przeskoczyć aż 3 drużyny w dwóch ostatnich kolejkach. Natomiast jestem przekonany, że zagramy w barażach, w których nie jesteśmy bez szans. Szefowie klubu już zimą mieli plan, żeby walczyć o awans, a teraz chcą zrobić wszystko, żeby tak się stało i ciśnienie jest bardzo duże.

- W Turcji dołączyła do ciebie żona. To miał być jeden z powodów, dla którego wybrałeś grę w Turcji?
- Tak, jesteśmy razem. Bogna (piłkarka ręczna - red.) zakończyła swoja grę w niemieckiej Borussii Dortmund. Dostała propozycję gry w tutejszym klubie Uskudar, ale jeszcze nie podpisała kontraktu.

Kacper Przybyłko pokonał COVID-19. Teraz przyznaje: Boję się mutacji koronawirusa

- Czy życie w Turcji czymś cię zaskoczyło?
- Wyłącznie pozytywnie, bo Stambuł to przepiękne miasto i mój wybór był dobry, bez względu czy awansujemy do Super Lig czy nie. Korzystamy z żoną z basenu, jeździmy na plażę, a dzisiaj akurat pływaliśmy jachtem.

- Po kilku miesiącach w Turcji już kupiłeś jacht?!
- Nie, aż tak dobrze to nie jest (śmiech). Z kolegami z drużyny, którzy wypożyczyli jacht, pływaliśmy po Bosforze. Temperatura ponad 30 stopni, ciepła woda, więc sama przyjemność tak spędzać czas.

Euforia Górali! Podbeskidzie Bielsko-Biała świętuje drugi w historii awans do Ekstraklasy