Jej mama zginęła, a córka potrzebuje rehabilitacji. Paweł K. wsiadł za kierownicę po narkotykach?

2026-10-22 17:27

Biegli sądowi nie mają wątpliwości: w chwili, gdy Paweł K. (38 l.) prowadził mercedesa klasy S, w jego organizmie znajdowała się pochodna amfetaminy. Eksperci wskazują również, że to on spowodował wypadek, w którym zginęła 69-letnia kobieta. Jej córka, będąca w ósmym miesiącu ciąży, trafiła na oddział intensywnej terapii. Mimo wyznaczanych terminów rozprawy proces Pawła K. przed toruńskim sądem wciąż się nie rozpoczął.

  • W wypadku w Dobrzejewicach zginęła 69-letnia Sabina.
  • Jej ciężarna córka trafiła na OIOM, a dziecko potrzebuje rehabilitacji.
  • Badania wykazały w organizmie kierowcy substancję podobną do amfetaminy.
  • Proces Pawła K. był dwukrotnie odraczany. Kolejny termin wyznaczono na 17 listopada.

Ta sprawa pokazuje jak działa system sądowniczy w sądzie. Prawo chroni sprawców, a nie ofiary. Agnieszka Krupska była w ósmym miesiącu ciąży. Jechała razem ze swoją mamą Sabiną i jej koleżanką. Z naprzeciwka uderzył w ich Fiata Pandę mercedes klasy S. Jego kierowca jechał zdecydowanie za szybko. Do tego wypadku doszło w Dobrzejewicach pod Toruniem. Pani Agnieszka trafiła na OIOM. Jej mama zmarła. Jej córeczka po wypadku potrzebuje rehabilitacji. - Nie byłam na pogrzebie mamy - mówi nam pani Agnieszka.

Wypadek miał miejsce 19 lipca 2023 roku. Mimo to oskarżony o spowodowanie wypadku Paweł K., nie spędził za kratkami ani jednego dnia. Był po narkotykach. Badania toksykologiczne krwi wykazały obecność substancji podobnej do amfetaminy. Po wypadku Paweł K. nie został aresztowany. Nie wiadomo, dlaczego tak się stało. Toruńska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K. Za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.

2 września przed Sądem Rejonowym w Toruniu miał się rozpocząć proces Pawła K. Dziennikarze "Super Expressu" przed salą sądową zapytali się oskarżonego, co brał przed wypadkiem. Paweł K. wyglądał na wyluzowanego. Uśmiechał się od ucha do ucha. - Nic nie brałem - odpowiedział pewnie. - To prokurator i biegli sądowi kłamią? - pytał dalej nasz dziennikarz.

Na to pytanie już nie usłyszeliśmy odpowiedzi, za to Paweł K. wyjął z kieszeni drogi telefon i zrobił naszemu dziennikarzowi zdjęcie. Jego pani mecenas powiedziała, że zadawanie pytań jest nękaniem, a jej klient nie ma ochoty rozmawiać z dziennikarzem "Super Expressu".

Wtedy na sali sądowej stało się to, co było do przewidzenia. Okazało się bowiem, że Paweł K. do obrony wynajął dwóch mecenasów. Na sali sądowej był jeden, ponieważ drugi wziął sobie urlop. Przed rozprawą Paweł K. wypowiedział pełnomocnictwo swojej pani mecenas, która była obecna na sali sądowej. Z powodu tego "zabiegu", sędzia musiała odroczyć rozprawę.

Czytaj też: Nazwał ich auto "trumną na kółkach", kobiety zginęły. Adwokat Paweł K. próbował uciec przed więzieniem

Pani Agnieszka Krupska, która w wypadku straciła mamę, sama została ranna. Jej córeczka jest niepełnosprawna i potrzebuje rehabilitacji. Kobieta płakała, gdy wyszła z sali sądowej. Później próbowała rozmawiać z dziennikarzami.

Drugi raz proces miał rozpocząć się 14 października. Tym razem do sądu nie przyszedł oskarżony Paweł K. Kolejny raz proces ma się rozpocząć 17 listopada. - Wierzę, że się rozpocznie - mówi nam Agnieszka Krupska, która w wypadku straciła matkę, a ona i jej córeczka cudem przeżyli.

Pokój Zbrodni - Hubert B. i śmiertelne potrącenie w Krakowie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI