Nie żyje Marek Dunin-Wąsowicz. Były więzień niemieckiego obozu miał 100 lat
Informacja o śmierci Marka Dunina-Wąsowicza pojawiła się 21 października w mediach społecznościowych Muzeum Stutthof w Sztutowie.
– Otrzymaliśmy smutną informację, w wieku 100 lat odszedł od nas p. Marek Dunin-Wąsowicz – poinformowało muzeum.
Marek Dunin-Wąsowicz urodził się 24 marca 1926 roku w Warszawie. Podczas II wojny światowej działał w konspiracji i służył w Armii Krajowej. W kwietniu 1944 roku został aresztowany wraz z rodzicami i bratem. Cała rodzina trafiła do więzienia na Pawiaku, a miesiąc później została przewieziona do niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.
W styczniu 1945 roku Dunin-Wąsowicz uczestniczył w Marszu Śmierci, podczas którego więźniów zmuszano do opuszczenia obozu w skrajnie trudnych warunkach. Udało mu się wówczas uciec i odzyskać wolność.
Do końca życia przypominał o tragedii Stutthofu. „Trzeba głośno wołać: NIGDY WIĘCEJ!”
Po zakończeniu wojny pracował jako dziennikarz, ale ogromną część swojego życia poświęcił również pielęgnowaniu pamięci o ofiarach niemieckich zbrodni. Opowiadał o tym, czego doświadczył w obozie, i wyjaśniał, do czego prowadzą nienawiść oraz propaganda. Zeznawał także jako świadek w dwóch ostatnich procesach dotyczących Stutthofu, które odbyły się w Niemczech.
Podczas obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu, 9 maja 2019 roku, wygłosił poruszające przemówienie. Przypomniał w nim, dlaczego świadkowie historii nie mogą milczeć.
- Nie chcemy, aby tamte tragiczne lata przeszłości przemieniły się w teraźniejszość… A więc trzeba o tym wszystkim mówić, przypominać, przestrzegać. Trzeba głośno wołać: NIGDY WIĘCEJ! – mówił wówczas Marek Dunin-Wąsowicz.
– Rodzinie i Bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia – napisali przedstawiciele muzeum.