Wielka awantura, a w jej tle zagrożone dobro pacjentów. Bo przez przepychanki urzędników narażani są chorzy, którzy z zawałem serca trafiają pod opiekę pogotowia. Po diagnozie są odwożeni karetką do szpitali z oddziałami kardiologicznymi. Najszybciej pomoc dostają w Wojskowym Instytucie Medycznym przy Szaserów. Dlatego tam przeważnie kierują się ratownicy. Ale to z niewyjaśnionych przyczyn nie podoba się urzędnikom z urzędu wojewódzkiego. I dochodzi do absurdalnych sytuacji. - Jechaliśmy na Szaserów. Na moście Łazienkowskim dyspozytor nas zawrócił i wysłał do Bielańskiego. To nieodpowiedzialne - oburza się jeden z ratowników Nowodworskiego Centrum Medycznego.
Dotarliśmy do dokumentu, w którym dyrektor wydziału zdrowia karci za transport pacjentów na Szaserów i w zamian sugeruje Szpital Bielański i na Bródnie. - Do Bielańskiego karetka ma 24 km, do Bródnowskiego 34 km, a na Szaserów 40 km. Różnica w odległości jest duża. Nie może być tak, że karetka mija po drodze dwa szpitale i jedzie do tego położonego najdalej. To są pacjenci z podejrzeniem zawału, w każdej chwili mogą umrzeć - tłumaczy Ivetta Biały, rzeczniczka prasowa wojewody.
Urzędniczą teorię od razu obalają ratownicy, którzy na co dzień widzą, jak funkcjonują szpitalne oddziały ratunkowe. Nie pozostawiają suchej nitki na oddziale ratunkowym w Szpitalu Bielańskim, gdzie pacjenci są według nich traktowani jak zło konieczne. Ratownicy upierają się, że najszybciej pomoc udzielana jest w świetnie wyposażonym szpitalu przy Szaserów. - Jeździmy dalej nie bez powodu - tłumaczy sytuację lek. med. Ahmed Jadou, wicedyrektor Nowodworskiego Centrum Medycznego. Na dowód pokazuje karty wyjazdowe karetek. Przykładowo - jeden z transportów z domu do sali bródnowskiego szpitala trwał 30 min, a na Szaserów 34 min. Różnica w czasie niewielka. Jednak w zakresie udzielanej pomocy ogromna. Z danych wynika, że w ubiegłym roku co 10. pacjent z zawałem, który trafił do WIM, wymagał natychmiastowej operacji. W Szpitalu Bielańskim czy na Bródnie nie ma kardiochirurgii, więc nawet jeśli pacjent na początku trafiłby tam, to i tak zostałby odesłany najpewniej na Szaserów.
Rzeczniczka wojewody dodaje, że sprawa będzie wyjaśniana. - Ratownicy nie mogą sami sobie wybierać, do którego szpitala pojadą. Tutaj chodzi o ludzkie życie. Przeanalizujemy bardzo dokładnie tę sprawę - precyzuje Biały.
- To lekarz w karetce bierze odpowiedzialność za pacjenta, a nie urzędnik wojewody. W Bielańskim nie traktuje się poważnie pacjenta. Na Szaserów pomoc jest natychmiastowa i tam będziemy wozić pacjentów - mówi stanowczo dyrektor szpitala z Nowego Dworu.
Zobacz: Warszawa. W kwietniu rozbiórka baraków Drewnicy. Nowy szpital za dwa lata!
Zapisz się: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail