Filip i Bianka Chajzerowie nie odpuszczają. To już trzeci odcinek ich wspólnego podcastu. Co zdradzili tym razem?
41-letni Filip Chajzer poślubił młodziutką Biankę niespełna miesiąc temu. Jeszcze w dniu ślubu ukrywał jej dane i twarz, ale od tamtej pory zakochanym udało się nagrać aż trzy odcinki wspólnego podcastu, a nowy profil pani Chajzer na Instagramie rośnie w siłę - ma ponad 75 tys. obserwujących. Bianka ruszyła też z reklamami, a oboje mają być ekspertami od wizerunku i podcastów w szkoleniu o nieruchomościach.
Chajzerowie idą za ciosem - postanowili po raz trzeci odezwać się do swoich fanów. W zapowiedzi nowego odcinka własnego podcastu porównują się do Kardashianów. "Jaki kraj, tacy Kardashianowie" - pisze Filip.
Dwa odcinki. Miliony emocji. Tysiące komentarzy. I burza, której chyba nikt się nie spodziewał. A my? My po prostu dalej jesteśmy sobą. Wracamy z trzecim odcinkiem naszego podcastu. Bez scenariusza, bez wyuczonych odpowiedzi, bez udawania idealnego małżeństwa. Bo życie we dwoje to nie tylko piękne zdjęcia, romantyczne historie i wielkie deklaracje. To również codzienność, różnice charakterów, śmiech, zaskoczenia i rozmowy, których nie da się zaplanować. Zapraszamy Was do naszego świata. Po raz trzeci. Bianka i Filip Chajzer. PS. A Wy? Po której stronie jesteście? - czytamy w opisie odcinka.
Zobacz także: Tym tak naprawdę zajmowała się Bianka, gdy poznała Filipa Chajzera. "Przyszła jako pomoc w studiu"
Zobacz więcej zdjęć. Bianka Chajzer ukrywała twarz, teraz pokazała swój ślubny makijaż. Ładnie?
Filip Chajzer i Bianka - on zgubił obrączkę, ona narzeka na spanie w przyczepie campingowej
Chajzer i jego żona podtrzymali format z drugiego odcinka swojego podcastu - odpowiadali na pytania zadane im przez internautów. Wyznali, że po ślubie dogadują się jeszcze lepiej, są sobie bliżsi i że "jest tak jak miało być". Dodali, że pokłócili się już wielokrotnie, jednak jedna ze stron zawsze wyciąga rękę. Próbkę "dyskusji" zaprezentowali podczas podcastu. Nieco posprzeczali się o... spanie w przyczepie campingowej.
- Wiecie, że ja spałam w tym campingu!
- No Skarbie, no po prostu osiągnięcie jakbyś maraton po pustyni przebiegła!
- Dzisiaj rano myłam włosy w zimnej wodzie, Filip, to nie jest śmieszne! Ja muszę mieć czysto, wygodnie.
Widać, że w kwestii noclegów w przyczepie ta dwójka się nie porozumie, choć Chajzer argumentuje, że w lokum na kółkach ma i ciepłą wodę, i grzaną podłogę. Niestety, przyczepa przyczyniła się również do tego, że Filip niespełna miesiąc po ślubie stracił obrączkę.
Stała się katastrofa. Bo ja... trochę luźna ona była. Podłączałem w nocy przyczepę. I ja nie wiem, czy ona się gdzieś zsunęła. Czy ja nie wziąłem jej z Krakowa? Może trzeba się pomodlić do świętego Antoniego, ale jak sprawa jest beznadziejna, to wspieramy to świętą Ritą - opowiadał Chajzer.
Para rozmawiała też o tym, jak spędza swój zwykły dzień, Filip zdradził, że kilka razy zalał mieszkanie, a Bianka, że uwielbia język niemiecki. Wyszło też na jaw, że Chajzer jeszcze w narzeczeństwie mylił imię żony i mówił do niej Blanka. Ona zdradziła, że wytrzymuje z mężem, bo go kocha. Na koniec para zapowiedziała, że podcasty będzie nagrywać znacznie częściej i to z własnego domu. Będziecie oglądać?
Zobacz także: Najpierw wspólny podcast, teraz szkolenie. Filip i Bianka Chajzerowie wystąpią w roli ekspertów! "To ma być żart?"
Zobacz więcej zdjęć. Teść Filipa Chajzera nie poszedł na wesele swojej 20-latniej córki. "Nie jest zwolennikiem tego małżeństwa"