Spis treści
Wydarzenia z książki „Ogień i krew” autorstwa George'a R.R. Martina zostały potraktowane przez scenarzystów „Rodu smoka” z dużą swobodą. Choć w serialu książę Jacaerys Velaryon, w którego wciela się Harry Collett, traci życie w sposób wizualnie zbliżony do oryginału, całkowicie zmieniono tło tej tragedii. W produkcji HBO młody dziedzic tronu ignoruje polecenia matki, a jego zguba jest bezpośrednim wynikiem pomyłki kuzynki Rhaeny (Phoebe Campbell), tracącej panowanie nad smokiem Owcokradem. Tymczasem w dziele Martina córka Daemona (Matt Smith) w ogóle nie uczestniczy w Bitwie w Gardzieli, a następca Żelaznego Tronu ginie podczas desperackiej akcji ratunkowej własnego brata.
Prawdziwe powody śmierci księcia Jacaerysa Velaryona w książce George'a R.R. Martina
Zgodnie z literackim kanonem, synowie Rhaenyry i Daemona – Aegon oraz Viserys – mieli bezpiecznie przeczekać konflikt zbrojny w Pentos. Książkowa rzeczywistość okazała się jednak bezlitosna, ponieważ ich statek został przechwycony przez zmierzającą do Westeros flotę Triarchii. W trakcie ataku zaledwie dziesięcioletni Aegon ratuje się ucieczką na grzbiecie smoka Chmury, natomiast Viserys przepada bez wieści i dopiero wiele lat później wychodzi na jaw, że trafił do niewoli. Kiedy w Gardzieli wybucha bitwa, książę Jacaerys na swoim wierzchowcu Vermaxie ryzykuje wszystko, obniżając lot z nadzieją na odnalezienie młodszego brata na wrogich okrętach. Ta niezwykle bohaterska postawa kończy się dla niego tragicznie.
PRZECZYTAJ TEŻ: Musiał nagle porzucić wąsy i brodę. Tak Artur Barciś zareagował na powrót "Rancza" oraz Czerepacha
Ryan Condal tłumaczy wątek synów Rhaenyry i Daemona
Niezadowolenie z kierunku, w jakim zmierza produkcja, głośno wyraził sam George R.R. Martin po finale drugiego sezonu, zamieszczając krytyczny wpis na swoim blogu. Pisarz ostrzegał przed efektem motyla, wywołanym zmianami w fabule. Do tej fali krytyki odniósł się showrunner „Rodu smoka”, Ryan Condal, udzielając wywiadu dla serwisu Backstage. Twórca argumentował zmianę okoliczności śmierci księcia Jacaerysa i pomięcie wątku najmłodszych synów Rhaenyry koniecznością modyfikacji osi czasu, w wyniku której telewizyjni książęta są o wiele młodsi niż w książkowym pierwowzorze i nie potrafią latać na smokach.
30 lat historii upchnęliśmy w 20, ponieważ na pewnym etapie staje się ona zbyt rozległa i obszerna. I choć dzięki temu uniknęliśmy konieczności ponownego obsadzenia wszystkich postaci, oznaczało to również, że w tej linii czasowej najmłodsze dzieci albo jeszcze nie istniały, albo były o wiele młodsze. [W serialu - przyp. red.] dzieci Rhaenyry i Damona to w zasadzie maluchy, a w telewizji maluchy nie są postaciami - są rekwizytami. Tworzą problemy natury praktycznej: nie mogą grać, bo mają 4 lata, nie jest to bezpieczne, by wykonywały akrobacje, a nie da się wygenerować dziecka za pomocą CGI i sprawić, by wyglądało realistycznie.
Ryan Condal broni usunięcia dramatu Viserysa i Aegona z "Rodu smoka
Ryan Condal posuwa się nawet do stwierdzenia, że zachowanie oryginalnego ładunku emocjonalnego byłoby dla widzów zbyt dużym obciążeniem.
Czuliśmy też, że [w serialu] Gardziel tak bardzo skupia się na stracie syna Rhaenyry, Jace'a, że wydawało się to serwowaniem zbyt wielu traum naraz. Wszystkie te czynniki sprawiły, że stwierdziliśmy: "Musimy być odpowiedzialnymi scenarzystami i producentami telewizyjnymi". To była o wiele bardziej klarowna historia do opowiedzenia w tym zupełnie innym medium, z którym musieliśmy się zmierzyć na znacznie bardziej emocjonalnym poziomie. Szkoda, że nie mogliśmy [zaadaptować] tej części bitwy, ale rozumiemy, dokąd zmierza ta historia i mamy na nią plan. Długo debatowaliśmy, w sali było dużo emocji, ale ostatecznie uważam, że to była słuszna decyzja - kwituje showrunner.
PRZECZYTAJ TEŻ: "Zmiennicy" wrócą na ekrany? Ewa Błaszczyk nie zostawiła złudzeń
