W relacji Margarety i Mohameda nie brakuje wzlotów, upadków i emocjonalnych rozmów. Uczestnicy "Kochaj albo wróć" po raz kolejny przekonają się, że nawet drobna sprzeczka może przerodzić się w poważny konflikt. W poprzednim odcinku między partnerami doszło do nieporozumienia, ponieważ Margareta poczuła się zlekceważona, gdy Mohamed skupił się na rozmowie z kolegą. Kobieta nie kryła rozczarowania zachowaniem ukochanego, a napięcie między nimi nie zniknęło wraz z końcem spotkania.
Mohamed postanowi jednak zawalczyć o zgodę. W kolejnym odcinku spróbuje udobruchać Margaretę, wręczając jej kwiaty. Można by pomyśleć, że taki gest pomoże zakończyć kłótnię i pozwoli zakochanym spokojnie porozmawiać o przyszłości. Sytuacja szybko przybierze jednak nieoczekiwany obrót. Dla Margarety bukiet nie będzie wystarczającym rozwiązaniem problemów, które od pewnego czasu narastają w ich związku.
Kobieta ma już dość powtarzających się przeprosin, zwłaszcza gdy za słowami nie idą zmiany w zachowaniu partnera. Mohamed będzie próbował przekonać ją do siebie, ale rozmowa ponownie zejdzie na temat ślubu. To właśnie ta kwestia okaże się wyjątkowo drażliwa. Margareta nie będzie chciała po raz kolejny słuchać zapewnień, które nie przynoszą oczekiwanych rezultatów.
W pewnym momencie kobieta otwarcie da ukochanemu do zrozumienia, że jego nieustanne powtarzanie "sorry" nie rozwiązuje problemu. Mohamed nie zrezygnuje jednak z prób przekonania jej do swoich racji. Zamiast uspokoić sytuację, kolejne słowa tylko spotęgują frustrację Margarety. W końcu kobieta nie wytrzyma i każe partnerowi się zamknąć.
Reakcja Mohameda może zaskoczyć widzów. Mężczyzna odpowie ukochanej słowami: "Bejbi, ju krejzi!". Na tym jednak nie zakończy się jego walka o pojednanie. Po kolejnej wymianie zdań znów spróbuje załagodzić sytuację, wracając do przeprosin. "Bejbi, sorry, no bla bla" - rzuci w stronę Margarety. Czy tym razem jego starania przyniosą jakikolwiek skutek?