Piotr Stramowski otworzył się na temat rodzicielstwa. Aktor mówi o błędach wychowawczych

2023-04-23 15:22

Jego specjalnością stały się role ekranowych twardzieli, ale zarówno w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, jak i nowym serialu „Bracia”, dostępnym na platformie Polsat Box Go , Piotr Stramowski udowadnia, że jest aktorem wszechstronnym. Nowa rola stała się okazją do rozmowy o wyzwaniach, które niesie ojcostwo, oraz o tym, z czym dziś mierzą się współcześni mężczyźni.

- Tych, którzy dotąd kojarzyli pana z kina akcji, tej wiosny z pewnością pan zaskoczył zupełnie innymi wcieleniami – nie tylko za sprawą programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Dawno nie widzieliśmy też pana w tak pełnej emocji, obyczajowej produkcji, jaką nowy serial „Bracia”.

- Coś w tym jest, choć od razy muszę zaznaczyć, że wcale nie czuję się zaszufladkowany, mimo że często to słyszę. Czasami mam wrażenie, że bez względu na to, w czym zagram, dla niektórych już zawsze będę „aktorem Patryka Vegi” (śmiech). W przypadku „Braci” rzeczywiście idziemy w zupełnie innym kierunku, który zresztą wcale nie jest dla mnie nowy, choć może rzeczywiście fakt, że serial jest dużym projektem, który ma szansę trafić do szerszej publiczności, sprawi, że więcej widzów zobaczy mnie w trochę innym świetle. Bardzo dobrze czuję się w gatunku obyczajowym, lubię kino psychologiczne i mam wrażenie, że właśnie coś takiego tutaj stworzyliśmy. Dużo na planie „Braci” pracowaliśmy na emocjach i myślę, że nie brakuje ich na ekranie. Wiele dzieje się tutaj w ciszy, czasami w samych oczach. Bardzo mi się taki rodzaj pracy podoba. Wielkie brawa dla jego twórców. Udało nam się stworzyć grupę, w której naprawdę dobrze się czuliśmy i mieliśmy pełną swobodę. Nikt niczego nam nie narzucał, co jest niezmiernie ważne w pracy twórczej. To w końcu bardzo delikatna materia, która przypomina trochę tkanie sieci. Łatwo to popsuć. Na szczęście reżyser Maciej Migas wiedział, co robi.

- Od lat dużą popularnością cieszą się seriale ukazujące świat z kobiecej perspektywy, brakowało zaś produkcji, która nakreśliłaby portret współczesnego mężczyzny. Czy „Bracia” mają szansę wypełnić tę lukę?

- Tutaj ten archetyp współczesnego mężczyzny ukazany jest przede wszystkim w postaci ojca tytułowych braci, który reprezentuje dość tradycyjne, patriarchalne podejście do życia. Jego postawa przez lata rzutowała na synów, który w takich właśnie duchu próbował ich wychować, od małego wtłaczając im wzorzec twardego, nieugiętego mężczyzny. Te wzorce i schematy, nie zawsze zdrowe, kolejne pokolenie później powiela, choć widać w naszej historii wyraźnie, że to wcale nie jest dobre. Każdy z czterech głównych bohaterów musi się mierzyć z tym, co ojciec w nim zasiał, który mówił im, jak mają żyć. Z jednej strony próbują doskoczyć do jego oczekiwań, z drugiej tak naprawdę są one pewnego rodzaju pułapką. W końcu, żeby odnaleźć samego siebie, trzeba umieć z uwagą słuchać własnych, a nie cudzych potrzeb. Nie chciałbym jednak, że postrzegano „Braci” jako serial wyłącznie „męski”, bo mamy tu również wiele wspaniałych postaci kobiecych! Te dwie energie, męska i kobieca, bardzo się tutaj uzupełniają.

Piotr Stramowski odpowiedział na krytykę Anny Muchy: Pamiętam, że Ania była zadowolona. Dziwi mnie, że po latach tak skomentowała

- Serial bardzo trafnie pokazuje, z czym często muszą się dziś borykać się panowie. Jaki portret współczesnego mężczyzny się z niego wyłania?

- Musi się przede wszystkim mierzyć z różnymi wzorcami, które zostały przekazane nam przez naszych ojców. Mój bohater, Piotr, walczy z tym, co zostało mu wtłoczone do głowy. Jeżeli od dziecka jesteśmy stłamszeni, a nasze skrzydła są podcinane, to stajemy się wystraszeni, i myślę, że Piotr ten lęk w sobie ma, choć radzi sobie z nim całkiem nieźle. Kolejną rzeczą są jego problemy w związku. Jego małżeństwo z Wiki, w którą wciela się Agnieszka Sienkiewicz, przestało być szczęśliwe, oboje zapędzili się w kozi róg i muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, co dalej. Myślę, że wiele jest par, które mierzą się z takimi wyzwaniami. Sam również tego doświadczyłem. Serial pokazuje więc, z jakimi trudnościami spotykamy się w naszych relacjach.

- Trzeba przyznać, że to dość nowa perspektywa jeśli chodzi o męską opowieść. Na ekranie, zwykle w sytuacjach kryzysowych panowie działają radykalnie, tutaj za to mamy prawdziwą emocjonalną wiwisekcję.

- Tu mamy po prostu mężczyzn borykających się tak naprawdę głównie ze swoją męskością (śmiech). Takich, którzy poszukują samych siebie. Facet, którego tu pokazujemy, nie jest twardzielem, bywa też czasem zwyczajnie słaby.

- Kluczem do zrozumienia serialu jest postać ojca. Od kilku lat pan również może się spełniać w roli taty. Co w niej dla pana jest najważniejsze?

- Myślę, że liczy się przede wszystkim to, aby być na dziecko uważnym i po prostu kochać.

Ramówka Polsatu wiosna 2023. Piotr Stramowski, Damian Kret, Dominika Kachlik, Nikodem Rozbicki, Mateusz Kościukiewicz

i

Autor: AKPA/ Materiały prasowe

- Rozumiem, że w pana przypadku nie ma śladu tego patriarchalnego wychowania, które widzimy w serialu?

- Zdecydowanie nie! Chyba nawet nie umiałbym być takim ojcem, zupełnie mam takich skłonności i nie pociągają mnie takie metody wychowawcze, choć być może jest mi też łatwiej, bo mam córkę. Staram się być po prostu jak najbardziej uważny na jej potrzeby i dawać jej jak najwięcej miłości.

- Czyli rzadziej kazać, a częściej słuchać?

- Ale też oczywiście wiedzieć, gdzie stawiać granice. Uważam, że są one dla dziecka niezwykle ważne. Młody człowiek ich potrzebuje i to my, rodzice musimy je umieć mądrze wyznaczać. Oczywiście, jak pewnie każdy rodzic, miewam wątpliwości, nie jestem w stanie zapewnić nikogo, że nie popełniam błędów. Poza tym, wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego jak „idealny model wychowania”, który zawsze się sprawdza. Zobaczymy, jak córka oceni mnie w roli ojca za te kilkanaście lat (śmiech).

Listen on Spreaker.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki