"Zezowate szczęście" Krystyny Sienkiewicz
Krystyna Sienkiewicz jawiła się publiczności jako kobieta-dynamit: niezależna, odważna, idąca pod prąd w czasach, gdy od artystek oczekiwano głównie uśmiechu i uległości. Sama wyznaczała sobie drogę, nie uzależniając swojego szczęścia od mężczyzn. A jednak, gdy przychodziło do miłości, los zdawał się z niej kpić. Sama zresztą, z charakterystyczną dla siebie ironią, przyznawała, że „do panów miała zezowate szczęście”. Ta gorzka autoocena była niestety podsumowaniem jej dwóch, niezwykle burzliwych małżeństw, które przyniosły jej więcej bólu niż radości.
Krystyna Sienkiewicz i małżeństwo zakończone bolesnym rachunkiem
Pierwszy zawód miłosny przyszedł ze strony piosenkarza Włodzimierza Rylskiego. Ich związek rozpadł się, gdy mężczyzna postanowił szukać szczęścia i rozwijać karierę za zachodnią granicą. Dla Sienkiewicz, która w czasie wojny straciła oboje rodziców z rąk Niemców, przeprowadzka do kraju, w którym mówi się po niemiecku, była nie do pomyślenia. Bolesne wspomnienia były silniejsze niż uczucie. Mimo tego ciosu zdecydowała się dać miłości jeszcze jedną szansę. Niestety, małżeństwo z aktorem Andrzejem Przyłubskim okazało się jeszcze bardziej niefortunnym wyborem. Związek zakończył się, gdy na jaw wyszły jego liczne zdrady. Rozwód był dla aktorki nie tylko emocjonalnym, ale i materialnym ciosem – kosztował ją połowę majątku.
Niezwykła decyzja Krystyny Sienkiewicz po bolesnej zdradzie
Wydawałoby się, że po takim doświadczeniu – zdradzie, upokorzeniu i finansowej stracie – Krystyna Sienkiewicz na zawsze zamknie za byłym mężem drzwi. Stało się jednak coś, co wymyka się logice zranionych serc. Gdy po latach ciężko chory Andrzej Przyłubski poprosił ją o pomoc, nie odmówiła. Kobieta, którą tak okrutnie skrzywdził, okazała mu niezwykłe miłosierdzie. Wzięła go pod swój dach i opiekowała się nim w chorobie aż do jego śmierci. Ten gest pokazał, jakimi zasadami kierowała się w życiu. Hart ducha, który wykształciła w sobie jako osierocone w czasie wojny dziecko, pozwolił jej wznieść się ponad osobiste urazy i okazać człowieczeństwo w najczystszej postaci.
Dlaczego Krystyna Sienkiewicz wybrała samotność?
Mimo że potrafiła wybaczyć, nie zamierzała po raz kolejny ryzykować własnego serca. Dwa nieudane małżeństwa nauczyły ją, że największy spokój odnajduje we własnym towarzystwie. Po śmierci drugiego męża postanowiła, że już na zawsze zostanie sama. Nie była to decyzja podyktowana zgorzknieniem, a raczej mądrością zdobytą przez lata bolesnych doświadczeń. Jak sama przyznała w jednym z wywiadów:
Dzięki swoim doświadczeniom z mężczyznami najbardziej dziś cenię... samotność.
W tej jednej frazie zawarła całą prawdę o swojej trudnej drodze do odnalezienia wewnętrznej harmonii, którą ceniła bardziej niż jakąkolwiek miłość.