"Była tak słaba, że zabiłby ją pierwszy katar". Jak Krystyna Sienkiewicz została matką
Krystyna Sienkiewicz, kobieta, która scenicznym humorem i ciepłem potrafiła rozbroić każdą publiczność, w życiu prywatnym mierzyła się z dramatami, o których niewielu wiedziało. Jej największa miłość, jak sama mówiła, nie była związana z żadnym mężczyzną, lecz z córką, Julią. Macierzyństwo nie było jej jednak dane w sposób naturalny. Aktorka podjęła decyzję o adopcji, ratując dziewczynkę, której los wydawał się przesądzony. "Julka była wcześniakiem porzuconym przez matkę w szpitalu, miała krótszą nogę i biegunkę chlorkową" – wspominała w rozmowie z "Vivą". Dziecko było w tak złym stanie, że pobyt w domu dziecka mógł okazać się dla niego wyrokiem. Sienkiewicz bez wahania otworzyła dla niej swój dom i serce, pragnąc dać jej wszystko, czego sama nie doświadczyła w naznaczonym wojenną traumą dzieciństwie.
Czy Krystyna Sienkiewicz żałowała swojej decyzji o adopcji?
Początkowa radość i nadzieja na stworzenie kochającej się rodziny z czasem ustąpiły miejsca rozczarowaniu i bólowi. Relacja matki z córką, która miała być ukojeniem dla zranionej w dzieciństwie artystki, stała się jej największym cierpieniem. Choć Sienkiewicz starała się zapewnić Julii najlepszy start, dziewczyna zaczęła sprawiać poważne problemy wychowawcze i wpadła w złe towarzystwo. Marzenie o szczęśliwym macierzyństwie pękało z każdym kolejnym dniem. Aktorka, która z niezwykłą siłą pokonywała przeciwności losu, wobec kłopotów z córką czuła się bezradna. Po latach przyznała nawet, że żałowała decyzji o adopcji, co musiało być dla niej bolesnym i trudnym do wypowiedzenia wyznaniem.
Oskarżenia, zerwane więzi i testament. Dramatyczny finał relacji Krystyny Sienkiewicz
Napięcie między matką a córką eskalowało do niewyobrażalnych rozmiarów. Kulminacją rodzinnego dramatu były oskarżenia o to, że Julia próbowała zabić swoją adopcyjną matkę. Ten moment stał się ostatecznym końcem ich relacji. Krystyna Sienkiewicz, czując się zraniona i zagrożona, podjęła radykalne kroki. Zerwała z Julią wszelkie kontakty i zdecydowała się na wydziedziczenie jej w testamencie, choć jednocześnie zabezpieczyła jej byt materialny. Mimo ogromu krzywd, w jej sercu wciąż tliło się wybaczenie.
Dałam jej wszystko, co tylko mogłam, na czele ze swoją wielką miłością. Zrobiła z tym, co chciała. Nie warto rozdrapywać starych ran. Była, jaka była. Wszystko jej wybaczyłam
– mówiła w rozmowie z "Super Expressem", zamykając ten bolesny rozdział swojego życia.
Ostatnia wola Krystyny Sienkiewicz. Dlaczego to nie córka odziedziczyła jej dom?
Po śmierci Krystyny Sienkiewicz historia znalazła swój finał na sali sądowej. Julia postanowiła podważyć testament matki, walcząc o spadek. Ostateczna wola aktorki była jednak jednoznaczna – jej dom miał trafić w ręce bratanka, Kuby Sienkiewicza, lidera Elektrycznych Gitar, który opiekował się nią w ostatnich, trudnych latach życia. Sąd przychylił się do woli zmarłej, a muzyk wygrał batalię z kuzynką. Tym samym mógł spełnić marzenie ciotki, która chciała, by jej warszawski dworek służył innym. Zgodnie z jej życzeniem, w domu ma powstać publiczna czytelnia dla seniorów o uroczej nazwie "Czaruś" – na cześć ukochanego psa artystki. To symboliczny koniec historii, w której miłość do zwierząt i szacunek dla starszych okazały się trwalsze niż zerwane więzy krwi.