Potem walczyliśmy razem w Powstaniu Warszawskim, ale w dwu różnych oddziałach. Wojna skończyła się, ja występowałam już w Łodzi. On napisał do mojej mamy list, że mam przyjeżdżać, bo on czeka na mnie w Sopocie. Odnosiłam już pierwsze sukcesy, zagrałam w "Zakazanych piosenkach", miałam dostać główną rolę, ale zdecydowałam: Jadę! Jerzy Jurandot ( 68 l.), dyrektor teatru, radził: "Zostań", ale ja uważałam, że miłość jest ważniejsza od sztuki.
Władzio wyremontował dla nas dwutonowego opla, którego zamienił na pojazd wycieczkowy. Dostałam konduktorską torbę, pieczątkę z ziemniaka i tak woziliśmy turystów. Jednak związek nie przetrwał długo, Władzio nie znosił sprzeciwu, traktował mnie jak własność, czego nie lubiłam.
Pierwszy mąż był z "polecenia" Tadeusza Konwickiego (82 l.). Andrzej Borecki, architekt, był jego kolegą z Wilna. Borecki wystawał po nocach pod warszawskim Teatrem Syrena, w którym grałam, i jak usłyszałam, że biedak ma słabe płuca i może się przeziębić, więc ja powinnam nim się zaopiekować, moje dobre serce zostało poruszone. Wyszłam za niego w 1954 r. W 1957 urodziłam Agatę, która dziś mieszka w USA i jest lekarzem anestezjologiem. Nasze małżeństwo przetrwało 7 lat.
Po tym zdarzeniu zrobiłam sobie samotną wycieczkę autem po Europie. We Włoszech, w Padwie, zapaliłam świeczkę św. Antoniemu, żeby znalazł dla mnie męża. Święty zadziałał szybko, bo gdy wróciłam do Warszawy, Wojciech Zabłocki (78 l.), już czekał w cuglach.
To zabawne. Poznałam go na pożegnalnym przyjęciu attachŽ kulturalnego ambasady włoskiej, ale już wcześniej mi zaimponował. Kiedy pierwszy raz Zabłockiego, architekta, mistrza świata w szabli zobaczyłam na okładce "Sportu", wydał mi się bardzo przystojny. A w tej ambasadzie poznał nas pisarz Leopold Tyrmand ( 65 l.), który tak mnie przedstawił: "Wojtku, oto największa polska aktorka". Sądzę, że... wtedy Wojtek myślał, że jestem Mieczysławą Ćwiklińską ( 93 l.).
Po bankiecie poszliśmy do kina. A potem w grudniu 1963 r. był nasz ślub, na którym świadkami byli poetka Agnieszka Osiecka ( 61 l.) i architekt Jerzy Hryniewiecki ( 81 l.). Do ślubu szłam w pomarańczowo-różowej sukience. Urodziło nam się dwoje dzieci: Michał (44 l.), reżyser, poeta, autor tekstów piosenek Grzegorza Turnaua, i Kasia (38 l.), która mieszka w Nowym Jorku, pracuje w liniach lotniczych Lufthansa. Do dziś mieszkamy na warszawskim Żoliborzu, w domu, który Wojtek dla nas zaprojektował.