- Wspominamy skandal z 2001 roku.
- Wówczas jeden z posłów w sejmowej restauracji miał szokująco odezwać się do austriackiego dziennikarza.
- Zobacz, co dokładnie powiedział Tomasz Zdzisław Mamiński.
Przybyły do Warszawy w 2001 roku austriacki dziennikarz z pewnością nie spodziewał się takiego "powitania" w gmachu polskiego parlamentu. Goszcząc w sejmowej restauracji mężczyznę miał zaczepić Tomasz Zdzisław Mamiński. Mężczyzna tego samego roku uzyskał mandat poselski z okręgu rybnickiego z listy koalicji SLD-UP. Polski parlamentarzysta wypalił w kierunku przedstawiciela prasy słowa, które zmroziły krew w żyłach wszystkim obecnym. Mamiński ni mniej, ni więcej, zwrócił się do niego "Heil Hitler!" (można domniemywać, że zapewne nawiązując do miejsca urodzenia wodza III Rzeszy).
Zobacz: MonaLisa została ambasadorką pamięci Powstania Warszawskiego. Burza w sieci
Ten okrzyk, kojarzony z najmroczniejszymi kartami historii, naprawdę padł z ust polskiego posła. Niestety, jego znajomość języków obcych, a zwłaszcza historii, okazała się tragicznie niewystarczająca. Czy była to fatalna pomyłka, czy może świadoma, szokująca prowokacja? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie - ciężko w jakikolwiek sposób było usprawiedliwić Tomasza Zdzisława Mamińskiego.
Sprawdź: Nowe wieści o Hołowni i Pełczyńskiej-Nałęcz to prawdziwa BOMBA! Aż ciężko uwierzyć
Na szczęście reakcja odpowiednich służb była natychmiastowa. Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, widząc powagę sytuacji i dyplomatyczną katastrofę w zarodku, błyskawicznie interweniowali. Poseł Mamiński został niemal siłą odtransportowany z restauracji, zanim zdążył pogrążyć się jeszcze bardziej. Zniknął w korytarzach Sejmu, pozostawiając za sobą osłupionych świadków.