Justyna Kowalczyk jest jedną z legend polskiego sportu, którą kibice uwielbiają do dziś, choć już kilka lat temu zakończyła swoją karierę. Była biegaczka narciarska chętnie dzieli się różnymi wydarzeniami ze swojego życia, jednak wyznacza sobie jasną granicę między tym, co prywatne, a tym co może trafić do opinii publicznej. Mimo to Justyna Kowalczyk jest aktywna w mediach społecznościowych, gdzie najczęściej pokazuje, jak aktywnie spędza czas. W ostatnim czasie było tego oczywiście mniej, bowiem w ciąży trudno jej było trenować tak, jak wcześniej. Pewnych rzeczy nie mogła robić nawet ona, mimo że przez wiele lat profesjonalnie uprawiała wymagający sport. Teraz, już po urodzeniu syna, Justyna Kowalczyk powoli wraca do formy sprzed ciąży, czym postanowiła pochwalić się w mediach społecznościowych.
Okropny cios dla skoków narciarskich. Niemcy byli bezlitośni, Stoch już nie będzie miał na to szans
Justyna Kowalczyk chwali się pierwszym takim wyczynem od 10 miesięcy
„Królowa nart” zebrała wokół siebie całkiem duże grono wiernych fanów, którzy chętnie komentują jej poczynania również po zakończeniu zawodowej kariery sportowca. Teraz Justyna Kowalczyk postanowiła podzielić się czymś, czego jej brakowało, gdy była w ciąży. Choć regularnie ćwiczyła, to nie mogła wybierać się na bardziej wymagające wyprawy. Teraz jednak to się zmieniło. Wiadomo, że wciąż dużo czasu zajmuje jej jako mamie opieka nad malutkim synkiem, jednak okazuje się, że przerwa między karmieniami jest wystarczająca na to, aby… zdobyć Giewont!
- 2,5 h między karmieniami to szmat czasu! Można, np. Giewont opędzlować. Po 10 miesiącach rekreacji dobre i to! – napisała Justyna Kowalczyk, wyraźnie zadowolona, że może już pozwolić sobie na bardziej wymagające wyprawy niż te, na które udawało się w ostatnich miesiącach.