W końcu nieszczęsna kobieta poszła na policję. Ohydny oprawca własnej córki trafił do więzienia. Ale już za trzy lata może wyjść na wolność. - Tę bestię powinni wykastrować! - mówi pani Halina o swoim ojcu gwałcicielu.
Choć Kazimierz P. jest w więzieniu, panią Halinę prześladuje potworny strach, że ojciec potwór za chwilę wejdzie do domu i znowu będzie ją gwałcił.
- No i co to za wyrok?! - pyta oburzona. - Zanim go puszczą, niech go najpierw wykastrują! - domaga się.
Kobieta codziennie próbuje otrząsnąć się z koszmaru, który przeżyła.
- Ojciec pierwszy raz zgwałcił mnie w lesie, jak miałam 16 lat. Groził, że jak komuś powiem, to mnie zabije - rozpoczyna swoją wstrząsającą opowieść. Zwierzyła się mamie. Ale ją także zwyrodnialec pobił i zastraszył.
- Mama żyła w strachu i tolerowała to, co ojciec ze mną wyprawia. Nocami przychodził do mojego pokoju, właził pod pierzynę i robił ze mną, co mu się podobało - płacze pani Halina.
Kiedy uciekała do stodoły, ten bydlak chwytał za nóż albo widły i groził córce, że jak mu się nie odda, to ją zabije.
- Ciągle powtarzał, że jestem tylko jego i pragnie mieć ze mną dzieci. Jakoś udawało się, że nie zaszłam w ciążę - kontynuuje znękana kobieta.
Postanowiła wyjść za mąż za pierwszego lepszego kandydata, żeby przerwać tę gehennę. Łudziła się, że ojciec da jej spokój.
- Po kilku miesiącach przerwy zaczął mnie gwałcić, kiedy mąż wychodził do pracy. Przez ojca rozpadło się moje małżeństwo - wzdycha pani Halina.
- Po śmierci mamy, 6 lat temu, ojciec zgłupiał do reszty. Zaczął pić i coraz częściej dobierał się do mnie. Bywały tygodnie, że gwałcił mnie codziennie. Nie pozwalał mi wychodzić z domu, tylko zatrzaskiwał drzwi i krzyczał, że teraz to już jestem jego. Kiedy zamykałam się w pokoju, walił w drzwi siekierą - wspomina biedna kobieta.
Wszyscy w okolicy wiedzieli, jak Kazimierz P. traktuje córkę. Ale nikt nie miał odwagi zareagować.
- Słyszałam, jak Halinka płakała i żaliła się, że ojciec ją gwałci - mówi sąsiadka Maria G. (89 l.). - On sam też jak był pijany, chodził po wsiach i mówił, że używa sobie z córką. Wiedzieli wszyscy, ale bali się mówić, bo Kazik to bardzo awanturny człowiek. Jeszcze by kogo spalił albo pobił.
W końcu coś pękło w gwałconej kobiecie i mimo potwornego strachu przed ojcem, poszła na policję. Kazimierz P. trafił do więzienia. Dostał tylko 6 lat, a może wyjść wcześniej. To śmieszna kara za takie katowanie i upodlanie kobiety.
- Za dobre sprawowanie ojciec wyjdzie po 3 latach i wszystko zacznie się od początku. Tak strasznie się boję - kończy pani Halina.