Takiego procesu w polskim sądzie jeszcze nie było. Na ławie oskarżonych zasiadł rolnik Wojciech Cz., który w grudniu ubiegłego roku przed Wigilią sprzedawał na targu karpie. – Niektórzy chcieli kupować żywe ryby, inni chcieli, żebym obcinał im głowy – opowiadał rolnik. Niestety Wojciech Cz. do sprawy zabierał się w wyjątkowo okrutny sposób. Kładł ryby na przygotowanej wcześniej z krajalnicy do sera gilotynie i spuszczał ostrze. Wszystkiemu przyglądali się mieszkańcy Krotoszyna, a gilotynowanie wyglądało wyjątkowo barbarzyńsko. Ktoś nagrał Wojciecha Cz. i przesłał do fundacji Viva – Oglądając ten film miałam wrażenie, że gilotyna jest wyjątkowo tępa i ostrze piłowało głowę karpia, co dodatkowo potęgowało cierpienie ryby – mówiła Anna Plaszczyk. Fundacja od razu zaalarmowała miejscową policję. Mundurowi dotarli do Wojciecha Cz. i postawili mu zarzut znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. - Ubój zwierząt kręgowych może nastąpić tylko po ogłuszeniu - mówi adwokat Katarzyna Topczewska, pełnomocnik fundacji VIVA.
Wojciech Cz. przyznał się do tego, w jaki sposób zabijał karpie, ale zdaje się zupełnie nie rozumieć problemu. – Niektóre osoby wręcz chciały, żeby zabijać bez ogłuszania, bo wtedy jest lepsze mięso – tłumaczył się w sądzie i zaraz dodał, że prosi sąd o uniewinnienie.
Sądu to jednak nie przekonało. Wojciech Cz. usłyszał wyrok 3 miesięcy bezwzględnego więzienia. – Nie wiem jeszcze, czy będę się odwoływał – mówił Wojciech Cz., wychodząc z sądu wyraźnie zdziwiony.