Horror w Grudziądzu. Katował Tomusia, a matka nic nie zrobiła

2017-11-16 3:00

Śledczy nie mają wątpliwości: to Radosław M. skatował prawie na śmierć trzyletniego Tomusia z Grudziądza (woj. kujawsko-pomorskie). Wczoraj zwyrodnialec usłyszał prokuratorskie zarzuty, a dziś wyjaśni się także los matki chłopca, podejrzanej o to, że nie reagowała na domową przemoc.

O dramacie, który w miniony poniedziałek rozegrał się na parterze starej kamienicy przy Drodze Łąkowej w Grudziądzu, mówią wszyscy mieszkańcy miasta. - Czegoś podobnego jeszcze u nas nie było. Bestia, która to zrobiła, powinna zgnić w więzieniu - słyszymy. Śledczy nie używają tak mocnych słów, ale są pewni, że bestialstwa dopuścił się Radosław M. (31 l.), konkubent Angeliki L. (31 l.) - matki Tomusia i sześciorga jego rodzeństwa. Również sąsiedzi pary nie mają co do tego wątpliwości. Twierdzą, że dzieci od dawna skarżyły się, że mężczyzna je bije. - Bił, bił, aż prawie zabił, a teraz struga wariata - komentują fakt, że mężczyzna nie przyznaje się do winy.

To właśnie on wezwał do Tomusia pogotowie, a potem tłumaczył przerażonym stanem chłopca ratownikom, że dziecko. wypadło mu z rąk! Tymczasem ciało tego dziecka to był jeden wielki siniak. Szybko też okazało się, że Tomuś ma obrzęk mózgu i wymaga natychmiastowej operacji. Teraz walczy o życie. Samodzielnie nie oddycha, robi to za niego specjalna aparatura, a jego serduszko bije tylko dlatego, że wspomagają je silne leki.

Wczoraj Radosław M. (31 l.) trafił przed oblicze prokuratora. - Usłyszał zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - mówi Agnieszka Reniecka, prokurator rejonowy w Grudziądzu. - Piszemy wniosek do sądu o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu - dodaje.

Dziś rozstrzygnie się także los Angeliki L. Kobieta jest w ciąży. Zapewnia, że jej obecny partner to anioł, a ją i dzieci bił mąż, z którym się rozwiodła. Brzmi to jednak mało wiarygodnie. Prokuratura zamierza postawić jej zarzut niedopełnienia obowiązków, bo według śledczych nie reagowała na przemoc domową.

Płatne chorobowe dla ofiar przemocy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki