Tuż po godz. 13.00 w sobotę zwolennicy PiS, w tym prawicowi dziennikarze i działacze partyjni, ruszyli w Marszu w Obronie Demokracji i Wolności Mediów zorganizowanym w 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Manifestacja rozpoczęła się od uczczenia pamięci ofiar stanu wojennego.
Jarosław Kaczyński przemawiał na początku marszu i na końcu. – Zwyciężymy i przyjdzie ta Polska, której chcemy, o której marzymy. Polska wolna. Musimy tylko zrzucić z pleców naszego narodu ten worek kamieni, którym jest obecna władza – mówił prezes PiS, podkreślając, że ostatnie wybory bez wątpienia zostały sfałszowane. – Władza rozpoczyna kampanię medialną przeciwko tym wszystkim, którzy mówią, że doszło do fałszerstwa, kampanię w stylu Urbana i z udziałem Urbana – grzmiał Kaczyński. Tłum skandował jego imię i wiele razy nagradzał brawami.
Zobacz też: Jarosław Kaczyński po marszu PiS: Hańba. Ludzie boją się mówić, że wybory sfałszowano
Prezes PiS podkreślił, że władze chciały zablokować marsz, ostatecznie jednak się to nie udało. – Nie dali rady i nie dadzą rady – będziemy organizować kolejne marsze – zapowiedział, co wywołało długą owację.
W marszu PiS nie wzięli udziału biskupi, którzy wcześniej weszli w skład komitetu honorowego manifestacji. Duchowni wycofali się po interwencji władz Kościoła.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail
Jerzy Wenderlich (60 l.), SLD:
To był groch z kapustą, jeśli chodzi o intencje organizowania marszu. Niech 13 grudnia będzie dniem, w którym ludzie funkcjonujący w przestrzeni publicznej nie powiedzą o sobie żadnego złego słowa, że nikt nie będzie przeciwko sobie.
Stanisław Żelichowski (70 l.), PSL:
Prezesowi Kaczyńskiemu potrzebne są dwie Polski, bo jeżeli nie wygra najbliższych wyborów, to żadnych innych już nie wygra, bo będzie miał ponad 70 lat.
Mariusz Błaszczak (45 l.), PiS:
Sfałszowanie wyborów to było draństwo. Dowody są w workach, one są zmielone. Dziękuję tym, którzy mimo nagonki nie zlękli się i przyjechali do Warszawy, wyszli na ulice. Pokazali, że nie boją się władzy.
Bogdan Borusewicz (65 l.), PO:
Jeśli PiS robi marsz 13 grudnia pod hasłem zagrożenia dla demokracji, to oczywiście jest to wykorzystywanie tej daty do bieżących celów politycznych. Dla mnie – człowieka, który pamięta tę datę – jest to rzecz niedopuszczalna.