Mateusz G. nie wygląda na potwora. Ale to właśnie temu chudemu blondynowi o łagodnej twarzy prokurator zarzucił wczoraj, że odebrał życie swoim rodzicom. Na przesłuchanie stawił się z obrońcą. - Podejrzanemu przedstawiony został zarzut dokonania dwóch zabójstw. 25-latek nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Nie chciał także odpowiadać na pytania. Skierowaliśmy do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Mateusza B. ze względu na wysokie zagrożenie karą oraz obawę matactwa - mówi Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Ilość krwi, która polała się w czasie wtorkowej awantury w willi w warszawskiej Falenicy, przeraziła nawet doświadczonych śledczych. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 25-latek zabił najpierw ojca. Krzysztof G. kolejny raz zarzucił najstarszemu synowi, że nie zrobił kariery, nie skończył studiów ani się nie ustatkował. Chłopak od dawna miał z tego powodu stany depresyjne, chodził do psychologa. Ale podczas ostatniej awantury wziął z kuchni nóż i zaczął dźgać ojca leżącego na kanapie w salonie. Zatopił ostrze w jego klatce piersiowej aż sześć razy! Tyle samo dziur po nożu biegli znaleźli w ciele Moniki G. Kobieta najprawdopodobniej zginęła, bo wtrąciła się, próbując ratować męża. Kryminalni znaleźli jej ciało na tarasie, gdzie próbowała szukać ratunku. Krzyki matki słyszało całe osiedle. Świadkami tej przerażającej zbrodni byli 22-letnia siostra mordercy i jego 16-letni brat.
Morderstwo w Falenicy. PRZERAŻAJĄCA relacja sąsiadów
Mateusz G. został zatrzymany w ogrodzie, gdzie... ostrzył noże. Po co? Nie zdradził. Ale policjantom, którzy na miejscu próbowali ustalić przyczyny tragedii, powiedział, że puściły mu nerwy, bo rodzice gnębili go za to, że nie spełnia ich oczekiwań. Awantury były na porządku dziennym, ale nigdy nie dochodziło do rękoczynów. Nigdy też nie interweniowała tam policja.
25-latkowi grozi dożywotnie więzienie. Wkrótce trafi na obserwację psychiatryczną.
Podwójne morderstwo w Falenicy. Kim jest Mateusz G, który ZABIŁ swoich rodziców?