Piła przerżnęła jego głowę na pół

2009-08-22 4:30

To na pewno nie był przypadek. Śmierć najwyraźniej uwzięła się na Adama L. (43 l.). Tak chciała mieć pewność, że zabierze go ze sobą, że wyreżyserowała wstrząsający wypadek. Swój plan zrealizowała z możliwe najbardziej makabryczny sposób.

Pan Adam ciął na pilarce stare deski i wtem gwóźdź tkwiący w jednej z nich wystrzelił jak pocisk, wbijając mu się w czoło. Nieprzytomny mężczyzna runął na wirujące ostrze piły, która rozcięła mu głowę na pół!

W Śliwicach wszyscy są wstrząśnięci tą masakrą. Każdy, kto znał pana Adama, powtarza teraz: on nie zasługiwał na taki straszliwy koniec. Ten ciągle bardzo przystojny 43-letni kawaler był sumiennym pracownikiem urzędu gminy, gdzie pracował jako księgowy. W pracy niejedna kobieta za nim się oglądała. Ale on nie miał czasu ani głowy do amorów. Harował jak wół, żeby utrzymywać ciężko chorego ojca Henryka (71 l.), którego kochał ponad życie.

I choć pan Adam zawsze pracy miał za dwóch, w domku, w którym obaj mężczyźni mieszkali, było zawsze czysto i schludnie. I właśnie podczas kolejnych porządków doszło do tragedii.

Pan Adam postanowił pociąć stare drewno na równe, łatwe do ułożenia w piwnicy kawałki.

Zabrał się za tę pracę jak za wszystko, co w życiu robił - ostrożnie i sumiennie. Włączył starą pilarkę i rozpoczął cięcie. Praca szła wartko, że tylko wióry leciały. Do momentu, gdy pan Adam sięgnął po tę starą deskę. Przystawił ją do wirującego ostrza, które jak nie jęknie, jak nie zgrzytnie... W sufit strzeliły iskry. Ząb pilarki uderzył w tkwiący w desce gwóźdź, który rozpędzony przez ogromną siłę zmienił się w zabójczy pocisk. Uderzył ostrzem w środek czoła nieszczęśnika. Pan Adam niemal w sekundę stracił przytomność. Osunął się na stół, wprost na wirujące ostrze piły.

- W swojej 25-letniej karierze zawodowej po raz pierwszy widziałem tak tragiczny wypadek - opowiada Krzysztof Ziehlke (50 l.), prokurator rejonowy z Tucholi. Doświadczony śledczy nieraz musiał już oglądać ciała ofiar wypadków drogowych czy zamordowanych nieszczęśników. Ale nigdy nie miał do czynienia z tak krwawą jatką.

Cała piwnica, w której pan Adam ciął drewno, zalana była krwią. Na środku, tuż pod piłą leżało ciało z rozciętą na pół głową. - To straszne - mówili sami policjanci. Jedyne pocieszenie to myśl, że kiedy padał na wirującą piłę, był nieprzytomny i nie czuł, jak ostre niczym brzytwa zęby masakrują jego twarz. Koleżanki z pracy pana Adama patrzą teraz na puste krzesło, które po sobie zostawił. - Nie możemy otrząsnąć się z tej tragedii - mówi Wiesława Kiełczyńska (50 l.). A Gabriela Bielicka (49 l.) dodaje: - Odszedł uczciwy i uczynny człowiek.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki