To miejsce dla bestii w ludzkiej skórze. Zboczeńców i zabójców, którzy odsiedzieli długoletnie wyroki za swoje zbrodnie, ale wciąż są niebezpieczni. Obok Mirosława S. siedzi tu "Szatan z Piotrkowa" Mariusz Trynkiewicz (55 l.) - gwałciciel i morderca dzieci, a wkrótce do kompanii dołączy "Wampir z Bytowa" Leszek Pękalski, który przyznał się do uśmiercenia blisko 70 osób.
Jak wygląda ich dzień powszedni? Najwyraźniej nudno. Do tego stopnia, że szukają mocniejszych wrażeń. Trynkiewicz kolekcjonował w komputerze pornografię dziecięcą, a Mirosław S. podstępnie zdobył dane osobowe 8-letniej Hani z domu dziecka i zaczął nękać ją listami i paczkami!
- Ja nie rozumiem tej afery. Wysłałem jej dwie lalki Barbie i kartkę na urodziny, bo chciałem jej zrobić przyjemność. Jej dane przekazała mi dyrektorka domu. A teraz mi te lalki odesłali - mówi Mirosław S. Nie obchodzi go, że Hania już wie, kim jest "wujcio z Gostynina". Dowiedziała się tego od starszych dzieci i teraz żyje w strachu, że on po nią przyjdzie i zabije.
On sam żyje tylko dlatego, że karę śmierci, którą przestano w Polsce wykonywać, zamieniono mu na 25 lat więzienia. A gdy już odsiedział wyrok, biegli psychiatrzy uznali, że wciąż jest niebezpieczny dla otoczenia i wysłali na zamkniętą terapię do Gostynina.
- Stąd nie wychodzi się na przepustki. Można tylko dzwonić, pisać listy, przyjmować gości i oglądać telewizję - skarży się. - Wcześniej miałem laptopa, ale mi zabrali. To przez Trynkiewicza, z którym byłem w jednej celi. Miał pornografię dziecięcą. I przez to nam wszystkim zabrali komputery. A w telewizji to tylko polityka i polityka.