Skandal! Prawo chroni bandytów!

2010-01-19 20:59

Świadkowie koronni zeznający w procesach jednej z najgroźniejszych grup przestępczych stolicy, Mirosław K. ps. Miron (39 l.) i Rafał T. (31 l.), porwali młodego mężczyznę i próbowali od niego wymusić 50 tys. złotych. Mimo tak poważnego przestępstwa, kolejnego zresztą w ostatnim czasie, nadal są na wolności!

Mirosław K. ps. Miron i Rafał T. to dwaj byli członkowie gangu z Marek. Umówili się na spotkanie z młodym mieszkańcem Pragi, który pośredniczył w pożyczce, którą młodszy z przestępców zaciągnął u jego znajomych. Rafał T. zwlekał z oddaniem pieniędzy. Mieszkaniec Pragi miał się zająć wyjaśnieniem tej sprawy. Okazało się jednak, że bandyta nie ma zamiaru zwracać długów. Razem z "Mironem" wywieźli mężczyznę do lasu, a tam pobili i grożąc bronią, kazali oddać kluczyki do samochodu i zapłacić 50 tys. zł. Ofiarę zostawili w lesie.

Przeczytaj koniecznie: Świadkowie koronni są bezkarni

Mężczyzna zgłosił się jednak po pomoc do policjantów. Funkcjonariusze wydziału terroru kryminalnego KSP schwytali obu gangsterów. Trafili za kraty, ale w areszcie nie posiedzieli zbyt długo. - Sąd podjął decyzję o możliwości zamiany aresztu na poręczenie majątkowe. Mirosław K. i Rafał T. zapłacili po 20 tys. zł kaucji i zostali zwolnieni. Są objęci policyjnym dozorem. Mają też zakaz opuszczania kraju - tłumaczy prok. Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.

Czytaj dalej>>


"Miron" jest świadkiem koronnym i żyje na koszt państwa, a za złożone zeznania pobiera regularną pensję. Jak dużą? To tajemnica - mówią śledczy. Rafał T. jest zaś tzw. małym koronnym. W zamian za zeznania nadzwyczajnie złagodzono mu karę za popełnione wcześniej przestępstwa. Dzięki ich informacjom za kraty trafiła spora część gangu z Marek i grupy Mutantów. Na jaw wyszły też kulisy kilku porwań, napadów i zabójstwa.

Patrz też: Świadkowie koronni sypią gangsterów i policjantów

W czerwcu 2009 roku odjechali ze stacji benzynowej przy ulicy Ostrobramskiej. Schwytano ich po pościgu na Mokotowie. Policja musiała ostrzelać audi A4, którym jechali.

Czytaj dalej>>


W listopadzie ubr. obaj świadkowie koronni ukradli z komisu na Pradze-Południe wartego 150 tysięcy złotych jeepa. Wpadli kilkanaście godzin później.

Prokurator Robert Majewski, wiceszef Prokuratory Apelacyjnej w Warszawie prowadzącej śledztwa, w których zeznają obaj przestępcy, zapewnia, że bandyci poniosą za te wybryki karę. Ale póki co wygląda na to, że bandziory mogą dalej popełniać przestępstwa i to niemal bezkarnie, bo... są ważnymi świadkami prokuratury i chodzą wolni.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki