Zakopiańskie Centrum Edukacji to nie tylko miejsce, gdzie mieści się kolegium językowe i liceum, a uczniowie mogą zdobywać wiedzę niezbędną do wejścia w dorosłwe życie. To także budynek, w którym wita ich nieprzyjemny zapach ksylamitu, substancji rakotwórczej, stosowanej w latach '80 do konserwacji podłogi.
Radni oszczędzają na zdrowiu uczniów, których placówki edukacyjne mieszczą się na Kasprusiach. Uczeń spędza w szkole średnio 6 godzin. W Zakopanem przez ten czas nie tylko się uczy, ale także zatruwa swój organizm. Choć władze miasta od dawna są świadome, że substancja, której używano do konserwacji powierzchni jest rakotwórcza, nie mieli środków na usunięcie jej z budynku. Wymaga to remontu wszystkich pomieszczeń i wymiany podłogi.
O usunięcie trującej substancji walczy dyrektorka Centrum, Małgorzata Cichocka. Choć ksylamit został wycofany z użycia w 1993 roku, posadzki w budynku są nim nasączone. Koszta takiego przedsięwzięcia nie są niskie, jednak jak szacuje dyrektor w rozmowie z Gazetą Krakowską, gdyby gmina przeznaczała na ten cel 100 tysięcy złotych rocznie, to po kilku latach ksylamit zniknąłby z Centrum.