- Nie piję, nie palę, oszczędzam. A teraz przynosi to owoce - mówi dumnie, zapraszając do niewielkiego lokalu przy ul. Jasnej w Lublinie. - Przejąłem go od poprzedniego właściciela, sprzęt w całości jest mój - dodaje.
Od wtorku ruszył z kebabami, a jego lokal odwiedza sporo klientów. Cóż, wielu zna go z wcześniejszej profesji, więc są ciekawi nowego biznesu. A on tylko zaciera ręce. - Chciałbym, aby superkebab od superzbieracza był tak popularny jak ja sam - mówi. Bo też sława pana Grzegorza sięga daleko poza Lublin. Jego profil na Facebooku lubi prawie 20 tys. osób z całej Polski. Skąd ta popularność? Właśnie przez zbieranie kryształów mocy, jak nazywa wszelkiego rodzaju butelki. Zbierał je wszędzie tam, gdzie gromadzą się amatorzy trunku pod chmurką. Odbiór zbędnego szkła i puszek można też było u niego zamówić telefonicznie. Przyjeżdża o każdej porze.
Teraz superzbieracz wierzy w sukces nowego przedsięwzięcia. Sam na gotowaniu zupełnie się nie zna, będą to robić pracownicy. On zajmie się resztą. - No i oczywiście nie zrezygnuję z poszukiwań kryształów. Jak coś nie wyjdzie, zawsze będę miał gdzie wrócić - mówi.
Zobacz także: Bitwa o kebab przed sądem