Kilka dni temu lokalna gazeta z Columbus w Ohio zamieściła króciótki filmik z żebrzącym przy skrzyżowaniu Williamsem. Za kilka centów od kierowców cytował radiowe zapowiedzi swoim niesamowitym aksamitnym barytonem. Opowiadał też o swoim życiu, które zmarnował przez alkohol, narkotyki oraz pobyt w więzieniu.
Kiedy filmik trafił na portal youtube.com w ciągu kilku godzin obejrzało go kilka milionów ludzi z całego świata.
Nie wpuścili go do samolotu
W ciągu tych kilku godzin los Teda Williamsa odmienił się jak w bajce. Natychmiast odezwały sie do niego stacje radiowe oraz agencje reklamowe kusząc go intratnymi propozycjami. Williams stał się bohaterem tygodnia.
Powrót no „normalnego” życia jednak nie był dla nie go łatwy. Nie wpuszczono go nawet do samolotu, ponieważ nie miał właściwego dowodu tożsamości. Kiedy w końcu dotarł do Nowego Jorku – umyty i uczesany – spotkał się po 20 latach ze swoją 92-letnią matką, Julią.
Starsza pani na początku nie mogła zrozumieć całego szumu wokół jej dziecka i niej samej. Powitanie z marnotrawnym synem nastąpiło w towarzystwie kamer i aparatów fotoreporterów.
– Cześć, mamusiu – powiedził tylko Williams i przytulił do swych wielkich ramion drobniutką staruszkę.
Była żona - anioł
Jednak wszechwiedzący reporterzy szybko odnaleźli prawdziwą bohaterkę historii Ted Williamsa. Jest nią była żona mężczyzny, Patricia Kirtley (58 l.). Wiele lat temu Williams zostawił ją wraz z czwórką dzieci i rzucił się w wir doczesnych uciech, które doprowadziły go wkrótce do więzienia i skrajnej nędzy.
Okazuje się, że przez te wszystkie lata kobieta bardzo dbała o cztery córki, które miała z Willamsem – mimo, że w domu nie przelewało się, a na pomoc męża nie mogła liczyć.
Jakby tego było mało, na jaw wyszło, że wychowała również jego syna, który urodził się ze związku utracjusza z inną kobietą! – Nie chciałam, żeby dzieciak trafił do domu dziecka – tłumaczyła Kirtley, ponieważ kobieta, z którą związał się jej mąż była również uzależniona od narkotyków i nie dałaby rady poradzić sobie z obowiązkami matki.
Ale i jeszcze to nie wszystko. Najbardziej niewiarygodne jest to, że była żona Teda Williamsa ma poważną wadę wzroku. Przy pomocy rodziny zrobiła jednak licencje przeznaczona dla niewidomych sprzedawców.
– Moja mama i siostry zawoziły mnie ma kurs samochodem, bo ja sama nie mogę prowadzić – mówi.
Williams nie stracił całkowicie kontaktu z rodziną. Co jakiś czas dzwonił, wciąż czarując byłą żonę głosem, w którym bez pamięci zakochała się przed laty. Raz na kilka lat wpadał nawet do domu na obiad w Święto Dziękczynienia.
Został gwiazdą
– Nie interesował się nami – mówi Julia Pullien (30 l.), córka Williamsa. Miała 7 lat, kiedy ojciec odszedł z domu. – Nasza mama jest prawdziwym bohaterem. Ojciec to fajny facet, ale stał się ofiarą ulicy. Modliliśmy się za niego, martwiliśmy, ale przyzwyczailiśmy się do faktu, że go po prostu nie było z nami.
Teraz to jednak Ted Williams jest zapraszany do programow radiowych i telewizyjnych. W piątkowym „The Today Show”, w którym gościł wraz z matką, opowiadał o swoim życiu, w którym wydarzyło się wiele zła. O przyszłości wypowiadał się optymistycznie, ale nie bez obaw. Przyznał, że zdecydował się na stałę terapię antyalkoholową.
– Czuje, że to mi sie przyda – powiedział. Mówił on też, że przez 20 lat unikał matki, bo wstydził się przed nią, że tak zmarnował swoje życie.
Na koniec, wysłuchał rad, jakie dawała mu stara matka. – Nie pozwól, żeby twoje życie się rozpadło. Nie zadawaj się ze złymi ludźmi. Jesteś przecież dobrym człowiekiem, tylko tak łatwo dajesz się wciągać w złe rzeczy.
Williams słuchał i płakał. Czy uda mu się wykorzystać drugą szansę?
op
Bezdomny oczarował swym głosem Amerykę
2011-01-07
20:37
Ten bezdomny podbił w mijającym tygodniu serca (a właściwie uszy) wszystkich nowojorczyków‚ od kilku dni nie schodzi z czołówek gazet. Ted Williams (53 l.), pochodzący z Brooklynu biedak obdarzony pięknym radiowym głosem, dostał drugą szansę od życia. Jednak to nie on sam jest sprawcą tego noworocznego cudu.