Córka brytyjskiego miliardera zginęła podczas podróży życia. Tragiczny wypadek 19-latki w Wietnamie
19-letnia Orla Wates, córka jednego z dyrektorów potężnej brytyjskiej firmy budowlanej Wates, zginęła w tragicznym wypadku! Dziewczyna podróżowała po Azji w ramach swojego "gap year", czyli przerwy w nauce. To miała być podróż pełna przygód przed rozpoczęciem studiów, ale zakończyła się dramatem. Do tragedii doszło na trasie Ha Giang Loop – jednej z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej wymagających dróg motocyklowych w Wietnamie. Szlak liczy około 350–400 kilometrów i prowadzi przez górzyste tereny północnej części kraju. Stromizny, ostre zakręty i zmienne warunki drogowe sprawiają, że choć miejsce przyciąga turystów, nie wybacza błędów. Orla podróżowała jako pasażerka motocykla. Według wstępnych ustaleń kierowca stracił panowanie nad pojazdem, a dziewczyna została wyrzucona z siedzenia. Po upadku na jezdnię została potrącona przez nadjeżdżającą ciężarówkę.
"Wierzymy, że gdyby mogła, sama chciałaby pomóc innym. Świadomość, że żyje dalej w innych ludziach, daje nam pewne ukojenie"
Po wypadku 19-latka została natychmiast przetransportowana do szpitala w Hanoi. Lekarze podjęli walkę o jej życie, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Orla Wates zmarła 2 kwietnia. Planowała rozpocząć studia na Uniwersytecie w Durham, jednej z bardziej renomowanych uczelni w Wielkiej Brytanii. Rok przerwy przed studiami miał być czasem podróży, poznawania świata i zdobywania doświadczeń. Jej ojciec, Andrew Wates, związany z wartą miliardy firmą budowlaną, tak wspominał córkę, cytowany przez The Sun: "Piękna, niezależna i bardzo zabawna, z ciętym dowcipem. Uwielbiała dobrze wyglądać i żyła pełnią życia”. Rodzina Orli podjęła po jej śmierci poruszającą decyzję. Zgodzili się na oddanie jej organów do przeszczepu. W wietnamskim szpitalu jej wątroba, dwie nerki oraz dwie rogówki zostały przekazane pacjentom, którzy walczyli o życie i zdrowie. Matka Orli powiedziała: "Wierzymy, że gdyby mogła, sama chciałaby pomóc innym. Świadomość, że żyje dalej w innych ludziach, daje nam pewne ukojenie".